Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


"Munin" jest nieważny - liczy się skuteczność

Jedna z rzeczy, których najbardziej na świecie nie cierpię: nadętych terapeutów. W przypadku innych zawodów można to jakoś ścierpieć, ale nie wtedy, kiedy mamy do czynienia ze zdrowiem i życiem.
Tutaj nadęty terapeuta wskazuje na siebie - jaki to ja nie jestem świetny. I co z tego, skoro klient nadal cierpi lub choruje? Bufonada, niestety bardzo popularna.
Ja jako "Munin" jestem nieważny, nieważne co piszę o sobie itd. Nieważne jakie atrybuty sobie przypisuję i co o sobie sądzę. Liczy się tylko i wyłącznie skuteczność. To się liczy, że ktoś otrzymuje pomoc. Nie zawsze można pomóc, czasami nie w stopniu dostatecznie mocnym (piszę o tym otwarcie i uczciwie, w tej dziedzinie nie można nikomu nic szczerze obiecać; przeczytasz o tym w tym tekście), ale ważne, by zrobić wszystko, aby dać to, co najlepsze, czyli najefektywniejsze, najskuteczniejsze.
Ostatecznie nie liczy się lekarz - liczy się lekarstwo. Lekarz liczy się o tyle, że ma uprawnienia lub dobrą sławę, uchodzi za osobę uczciwą, której można zaufać, za profesjonalistę. Tyle. To tylko pewnego rodzaju medium - pomiędzy tobą a wiedzą medyczną. Bardzo cenną. Niektórzy mogą sądzić, że dyskryminuję lekarzy. Nic podobnego. Doceniam medycynę, poza tym tam spotkasz zdaje się mniej bufonów, niż w "naturoterapii".
Lekarz to z reguły człowiek inteligentny i zdyscyplinowany. Lekarze z pewnością należą do "najlepszych" z ludzi. Zwłaszcza, że komisje lekarskie czy prawo państwowe nie dają im zbyt wiele swobody, w odróżnieniu od wszelkiej maści "uzdrowicieli", dla których - po raz kolejny powtórzę tę kwestię - jesteś petentem a nie klientem.
Skupmy się na skuteczności. Czy wiedza, z której korzystasz działa? Czy terapeuta, który cię prowadzi w ogóle interesuje się tobą, czy twoją kasą? To wstyd być terapeutą, czyli spełniać pewną misję, i traktować ludzi przedmiotowo, jako źródło pieniędzy. Wstyd i chamstwo. Niestety pospolite. Ale zniknie, jeżeli wszyscy zaczniemy myśleć w kategoriach siódmej zasady Huny: "miarą prawdy jest skuteczność" i przestaniemy reagować na każdego, kto pompuje przed nami swoje ego, próbując zwrócić na siebie całą naszą uwagę i odwrócić ją od realnych problemów, które są naszymi codziennymi cierpieniami, i które człowiek ten ma głęboko gdzieś.
Zmieńmy nastawienie na siódmą zasadę, a zaczniemy pomijać takich "specjalistów", trafiając we właściwe, pomocne ręce. Żądajmy skuteczności, za którą płacimy, a nie pysznienia się i słów.
To nie od twojej wiary w terapeutę zależą efekty, to nie religia, a jeśli religia i zasługa wiary, to dlaczego pieniądze?
To samo można odnieść to pobierania nauki, kształcenia się u jakiegoś mniej lub bardziej "wielkiego" nauczyciela. On jest nieważny, liczy się efektywność wiedzy, którą sprzedaje, jak robi się to z każdym innym produktem.
Ale to my często oczekujemy nie wiadomo czego, chcemy "zbawców", "cudotwórców" i "mistrzów", więc się tacy znajdują, ale są tylko przebierańcami, płatnymi aktorami (ewentualnie coś tam wiedzą i umieją).
Kiedy z naszej strony zniknie popyt, zniknie i z ich strony podaż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz