Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Przyjemność i cierpienie w związkach

Podążamy często za tym, co wzbudza w nas stan przyjemności. Przyznaję, że trochę nie podoba mi się to popularnie pojęte słowo. Podchodzi się do przyjemności często jakby była czymś jednym, a przyjemność płynąca z czytania ulubionych książek jest inną przyjemnością, niż przyjemność z doznań seksualnych.
Przyjemność jest zawsze spersonalizowana i nigdy nie wygląda tak samo.
Można jednak wyróżnić tę właściwość, jaką jest stan pewnej euforii, kiedy coś nas "podnieca" tak czy inaczej.
W dziedzinie związków czy relacji płciowych na ogół jest to wygląd. Widzimy nagie ciało lub erotyczne części i wzbudza to w nas jakąś formę "szału", którą w zasadzie usprawiedliwiamy: to przecież naturalne.
Ok, to może i naturalne, ale czy dla nas, czy dla naszego ciała? Jednak w tym wszystkim posiadamy wolę. Możemy za tym pójść, lub nie.
Na ogół za tym idziemy, i dlatego tak bardzo rujnujemy sobie życie w dziedzinie związków.
W jaki sposób? W bardzo prosty. Chwytamy to, co mamy pod ręką, a porzucamy ścieżkę rozwoju i duchowego partnerstwa.
Eliminujemy przewodnictwo duchowe z tej jakże istotnej relacji. Znaleźliśmy sobie inne: przewodnictwo cielesne. Dlatego związki takie opierają się na seksie i kończą się, kiedy seks przestanie być przyjemny.
Albo przeistaczają się w piekło na ziemi. Wraz z połączeniem ze społecznymi restrykcjami człowiek pozostaje w takim związku, bo "ma już swoje lata" albo przyjął za otoczeniem, że "trzeba być w związku", to społeczny obowiązek, za którego niespełnienie grozi swoisty ostracyzm, moralna ekskomunika.
Przyjemność, czy też "szał ciał", który nastaje w momencie podniecenia, oddziaływania formy kobiecej na męską i vice versa jest rzeczą zasadniczo podświadomą. A podświadomość nie jest nami. Podświadomość to ciało. To osobowość. To ciała subtelne. Można to rozumieć jeszcze inaczej, ale ja tak to definiuję.
Gdybyś uważniej się temu przyjrzał, to nie ma cię w tym. Zresztą zrób eksperyment. Kiedy doznajesz silnego seksualnego podniecenia wskutek działania jakiejś formy na zewnątrz przyjmij wygodną pozycję i zapytuj się siebie "kto czuje przyjemność?" albo "kto tego doświadcza?". Możesz też zwyczajnie obserwować to, co nazywasz sobą, swoje "ja".
Sam sprawdź, że tego rodzaju "napady chuci" są niezgodne z tym, kim jesteś. Ostatecznie są poniżające. Pozwalasz się czemuś opanować. A to prowadzi do zezwierzęcenia.
Miłość, i tylko miłość robi właściwy użytek z energii seksualnej. Otwieraj swoje serce i szukaj w nim prawdziwej miłości. Proś o duchowe prowadzenie w sferze związków. Nie kieruj się żądzą ciała, ponieważ obiecuję ci - skończysz w malinach, a w malinach boli.
I jeżeli boli cię teraz ta sfera, rozejrzyj się - jesteś w tych malinach z tytułu tzw. hedonizmu.
Postaw sobie za cel przyciągnięcie do siebie prawdziwej miłości i codziennie choć przez chwilę o nim pomyśl, pokoncentruj się na nim, możesz go napisać, stosować jakąś metodę Huny. Bez miłości nie ma ciebie, jest pociąg, a ty jesteś człowiekiem, czyli osobą - "pociąg" to "maszyna".
Nie marnuj szansy na bycie w związku z prawdziwego zdarzenia dla "psich przygód". Pamiętaj, że nie możesz iść zarazem w lewo i w prawo, musisz podjąć decyzję. Opłakany stan, w jakim znajdują się tak liczne związki (a może i twoje życie w tym aspekcie) pochodzi stąd, że dokonano niewłaściwego wyboru - wybrano to, co "pod ręką".
Człowiek pospolity myśli i działa "na małą skalę", nieperspektywicznie, natomiast człowiek szlachetny jest gotów zrezygnować z tego, co pospolite, odłożyć w czasie niższe korzyści dla wyższych celów i wartości.
Duchowe przewodnictwo zapewnia sukces, ale nie od razu, uruchamia proces, dlatego wymaga wytrwałości (czwarta zasada Huny), natomiast przewodnictwo cielesne "chce" wszystkiego nagle, natychmiast, aby tylko eskalować doraźną przyjemność.
Jeśli masz problemy w związku to zadaj sobie pytanie jakim człowiekiem, o jakiej orientacji (duchowej czy cielesnej) jesteś odnośnie do tej dziedziny. Czy twoje cierpienie nie wynikło z opacznych decyzji, podążania za niską przyjemnością, z "lądowania w łóżku na pierwszej randce".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz