Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Uwolnić się od ograniczających przekonań

Tym, co daje nam się we znaki, są ograniczające przekonania. Wiem, że brzmi to bardzo formalistycznie - ograniczające przekonanie. Trochę psychologicznie, trochę filozoficznie. Nie mówię jednak ani o psychologii, ani o filozofii. To bardzo prosta rzecz. Niemniej bolesna.
Ograniczające przekonania składają się z takich "hamulców", jak "nie mogę" albo "muszę". To narzucająca się świadomości "dyscyplina" wywodząca się z umysłu podświadomego i jego nawyków.
Można sądzić, że kiedy czegoś "nie możemy", to będziemy chronieni od zła, od błędów, "grzechów". Podświadomość to zaakceptowała jako system obronny. Podobnie nasze "muszę" skłaniają do pozytywnych działań, zapewniających powodzenie. Ale w istocie jest odwrotnie.
Zakazy i nakazy są ze swojej natury nieduchowe, niewolnicze, nieludzkie. Zakazywać i nakazywać można "nierozumnym" zwierzętom, ale nie osobom.
Kiedy wiesz, co jest dobre, po co Ci nakaz? A kiedy wiesz, co jest złe, czyli niewłaściwe i krzywdzące po co Ci zakaz?
W tradycji Bon mówi się o tym "mądrość rozróżniająca". Związana jest z działaniem czakry pępka i czerwoną energią ognia (skr. samana).
Walczymy ze swoimi zakazami i nakazami. Robimy różne rzeczy - od "najgłupszych", po "najmądrzejsze" - aby pozbawić ograniczające przekonania, całą mentalność niewolnika władzy nad świadomością. Żeby zredukować stres związany z nawykowym działaniem umysłu podświadomego.
Większość naszego życia można rozumieć jako nieustanne zwalczanie stresu płynącego z nakazów i zakazów.
Ponieważ podświadome programy odzywają się "na jawie", na co dzień, sięgamy po alkohol (nie twierdzę, że picie alkoholu jest zawsze skutkiem walki z przekonaniami), papierosy, inne używki, wymyślamy sobie niestworzone sposoby aby poczuć się sobą, wolnymi, by wyzbyć się napięcia i autodestrukcji, w jaką wpędzają nas podświadome nawyki.
Nie twierdzę, że wszystko od razu można odrzucić i że rozrywka przestanie być natychmiast potrzebna. Warto jednak dorzucić do tego np. praktyki Huny, zwłaszcza z siedmioma zasadami (jeśli nie kupiłeś jeszcze "Szamana miejskiego", to zachęcam, zrób to).
I jeszcze jedno: wybaczajmy sobie wszystkie próby pozbycia się cierpienia płynącego z podświadomych, ograniczających wzorców (na temat jak sobie przebaczać można poczytać w mojej książce "Ho'oponopono. Wprowadzanie wewnętrznej harmonii".) Jesteśmy ofiarami tych rzeczy, cierpimy, robimy to w dobrym celu. Tyle, że zazwyczaj brakuje nam wiedzy takiej, jak Huna czy Bon i usiłujemy pomóc sobie po omacku.
Jak wspomniałem: nie od razu pozbędziemy się wszystkiego, to praca na długie lata, zanim pojawi się i utrwali tak wiele przestrzeni, że rozrywka z jej różnymi używkami stanie się prawie niepotrzebna, a w każdym razie przestanie być niebezpieczna i uzależniająca.
Z drugiej strony to my zasialiśmy ziarna ograniczających przekonań. Wypijamy piwo, którego sobie naważyliśmy. Dlatego nikogo nie powinniśmy winić za to, co teraz przeżywamy. Czas jednak przejąć odpowiedzialność za swoje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz