Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Samouzdrawianie - najtrudniejsza forma terapii energią

Moje wieloletnie doświadczenia z metodami uzdrawiania pokazują mi jednoznacznie, że samouzdrawianie należy do najtrudniejszych czynności związanych z tą dziedziną. Łatwiej uzdrawiać innych niż siebie, dokładniej własne ciało i umysł.
Co jest tego powodem? Przede wszystkim wewnętrzne pomieszanie, jakie napotykasz, kiedy chcesz pracować sam ze sobą.
Właśnie z jego powodu warto - kiedy dolegliwość jest dość uciążliwa i/lub groźna - sięgnąć po pomoc specjalistów, w tym lekarzy.
Uzdrawiając innych nie musisz konfrontować się z ich pomieszaniem, działasz z zewnątrz, niezaangażowany w ego osoby uzdrawianej. Łatwiej jest się otworzyć, tzn. otworzyć kanały energetyczne i przekazywać energię.
Pomieszanie sprawia, że otwartość uzyskać jest trudniej, a jeśli już ma miejsce, to pojawiają się wątpliwości, które rzutują się na wytrwałość.
Rozwijanie doświadczenia w uzdrawianiu, w tym w samouzdrawianiu polega na tym samym, co nabywanie innych umiejętności. Nie powinniśmy traktować tego zbyt osobiście, by rezygnować z pomocy i wszystko stawiać na głowie.
Wcześniej czy później nabędziesz taką czy inną zdolność, rozwiniesz ją, nie potrzeba tutaj "gorącej głowy".
Pracując nad sobą często możemy mieć wątpliwości odnośnie do metody, którą stosujemy, dlatego ważna jest wiedza, czyli odpowiednie źródło, z którego ją czerpiemy.
Nikomu nie sugeruję odkładania leków, rezygnacji z opieki lekarskiej lub innej specjalistycznej, aby oprzeć się w pełni na samouzdrawianiu. Oczywiście jest to wybór osobisty, lecz profesjonalni naturoterapeuci, uzdrowiciele nie powinni - ba, nie mają prawa - odżegnywać klientów od opieki medycznej.
Samouzdrawianie jest nie tylko trudne - jest bardzo trudne, a nawet więcej: najtrudniejsze. Nie powinniśmy się frustrować, kiedy nie widzimy efektów. Należy myśleć naukowo o rozwoju zdolności uzdrowicielskich.
Nie są one kwestią daru ani wpływu nadnaturalnych istot, lecz procesu, który wymaga odpowiedniej metody i powtarzania jej na tyle, by doświadczenie mogło wzrosnąć do poziomu zapewniającego odpowiednią skuteczność.
W pracy z uzdrawianiem siebie wg tybetańskiej tradycji Bon ważne są tzw. "trzy schronienia", czyli właściwości tworzące odpowiednie warunki dla skuteczności. Są to:
  1. Spokój ciała - odcina fizyczne zdenerwowanie, rozluźnia, stabilizuje
  2. Cisza mowy - odcina "wewnętrznego komentatora", bełkoczący aspekt "ego"
  3. Przestrzeń umysłu - odcina przypadkowe myślenie, otwiera na wewnętrzną moc i mądrość
W tradycji Bon pracuje się oddzielnie z każdym ze schronień (więcej na ten temat można przeczytać w książce lamy Tenzina Wangyala Rinpocze "Przebudzanie świętego ciała", wyd. Rebis).
Potrzeba bardzo gruntowej pracy, aby stać się skutecznym "samouzdrowicielem", jak i uzdrowicielem w ogóle. Nieprzypadkowe efekty wymagają naukowej metody rozwoju, nie zaś przypadkowych, odwołujących się stale do irracjonalnych czynników działań.
Naukowa metoda opiera się na oglądzie i opisie tego, co dane, na doborze adekwatnej do tego metody i monitorowaniu całego przebiegu terapii. Wymaga ona tego, co w Hunie nazywa się "IKE", i co stanowi pierwszą jej zasadę - świadomości.
Huna wskazuje na siedem zasad samouzdrawiania:
  1. IKE - świadomość, obserwacja, identyfikacja problemu, bycie przy realiach
  2. KALA - relaksacja, nie należy pracować w napięciu, czasami wyraźne przebaczenie komuś innemu lub sobie
  3. MAKIA - skupienie, koncentracja, zależy od niej przepływ energii
  4. MANAWA - wytrwałość, samouzdrawianie jest procesem a nie chaosem
  5. ALOHA - miłość, pozytywne nastawienie, optymizm
  6. MANA - pewność, nieugiętość, wiara w siebie, odrzucenie zewnętrznego autorytetu
  7. PONO - elastyczność, umiejętność zmiany metody, orientacja na skutki, na pragmatyczność a nie teorie i zabobony
Skuteczna praca w samouzdrawianiu jest zatem przede wszystkim pozbywaniem się wewnętrznego pomieszania poprzez poznawanie i stosowanie podstaw duchowego i osobistego rozwoju, nie zaś wyłącznie technik, które - przy braku przepracowania podstawowych przeszkód osobowości i charakteru, nawyków ego - mogą nawet zwiększać ilość napięcia fizycznego, emocjonalnego, mentalnego i duchowego, a co za tym idzie pogarszać stan zdrowia.
Jedną z najciekawszych publikacji na rynku poświęconych samouzdrawianiu jest wg mnie "Natychmiastowe uzdrawianie" Serge'a Kahili Kinga, które opiera się na siedmiu zasadach Huny i oferuje cały szereg propozycji samouzdrawiania za pomocą dotyku, mowy i wyobraźni.

7 komentarzy:

  1. Dokladnie tak uzdrowianie jest bardzo trudne sama tego doswiadczam podczas mojej psychoterapi przeczytalam ta ksiazke i duzo mi ona dala ale ciagle czuje sie jakbym cos zle robila za malo moze ta mooja niecierpliwosc i straszna chec uzdrowienia przeslania mi droge ale wierze ze wkoncu sie uda :)swietne ksiazki polecam wlasnie 2 ksiazki tego autora przeczytalam bardzo sa pomocne !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Poddając się uzdrawianiu otwierany się, puszcza ego, oczywiście nie każdy i nie zawsze, ale często, albo nawet zazwyczaj jest to bardzo trudne gdy jesteśmy sami, poza tym techniki są czymś sztucznym i trudno tu zaufać bez doświadczenia i wiedzy. Wtedy najlepiej zaufać specjaliście, który ma wiedzę i doświadczenie, słowem kompetencje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może się mylę, ale uważam, że nie ma trwałego samouzdrowienia bez kontaktu z podświadomością, bez wchodzenia we własne cienie i przepracowywania ich. A jest to praca, podczas której trzeba twardo stąpać po ziemi (by nie popaść po drodze w jakieś psychiczne paranoje i przywidzenia, nie zejść na manowce) oraz mieć ogromne zaufanie do siebie samego (znać dobrze swoje możliwości i ograniczenia). Każdy etap samouzdrowienia to często roztrzaskanie kolejnej iluzji ego, a to nie zawsze jest miłe i przyjemne. By w to uczciwie wejść trzeba mieć w sobie dużo odwagi, mocną psychikę i chęci do zmian (które niekoniecznie niosą ze sobą to, co chcielibyśmy by przyniosły). Czasem blokady są tak silne, że samodzielna praca nie przyniesie specjalnych efektów, szczególnie wtedy, gdy nie ma się pojęcia o co w tym tak naprawdę chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, ale praca nad ego często znaczy np akceptację pomocy otoczenia, środków "zwykłych", odczarowania się. Każda sytuacja jest inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ma Pan na mysli srodkow zwyklych?

      Usuń
    2. Np ziola, masaże albo leki

      Usuń
  5. Z tą akceptacją pomocy to prawda, bo nikt nie jest wszechmocny i trzeba się z tym pogodzić.
    A poza tym to jest trochę jak z puszczeniem "koła zmian" w ruch. Można samemu: idzie się wtedy i popycha takie koło przed sobą, czasem szybciej, czasem wolniej. Kontroluje się koło i obserwuje zmiany jednocześnie. Gdy ego na coś się nie zgodzi lub podświadomość się wystraszy - łatwo takie koło przyblokować. Natomiast gdy ktoś z zewnątrz wprawi je w ruch za nas - skupiamy się tylko na uzdrowieniu/zmianach. Nie pilnujemy tego tak bardzo i nie kontrolujemy procesu, bo przychodzi z zewnątrz, trudniej go zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń