Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Jak uczyć się Huny?

Huna to rzemiosło, dlatego nie ma tutaj "Boga" ani "duchów" czy "duchowych partnerów" (nie twierdzę, że nie istnieją w rzeczywistości). Wielu ludzi myli Hunę z ezoteryką, podczas gdy zatrzymuje się ona - podobnie jak bioenergoterapia - na tym, co może zostać wspólnie ustalone, osiągnięte i zweryfikowane.
Fakt, że niektórzy specjaliści "wylatują" poza temat, włączając swoje osobiste przekonania, dlatego warto zaznaczać różnicę pomiędzy rzemiosłem a wiarą (zdarzają się "nawiedzeni" niestety). W różnych warunkach może to działać różnie, ale nie ma na to miejsca w każdym razie w szamaństwie.
Tutaj posługujemy się naturalnymi lub sztucznymi wzorcami, aby osiągnąć uzdrowienie. Ale nie wykraczamy poza doświadczenie klienta. Może on doświadczyć wraz z nami tego, o czym mu mówimy. I tak się często dzieje wśród moich klientów, że mają przebłyski widzenia aury, czakr, odczuwają energię. Nie pociąga to jednak za sobą zmiany ich przekonań religijnych, nie sięga do tematów osobistych.
Poruszamy się w obszarach intersubiektywnie komunikowalnych.
Jeśli chodzi o naukę Huny, jest identycznie. Nie uczysz się tutaj "wypędzać złe duchy" ani "rozmawiać z Bogiem". Poznajesz własne ciało energetyczne, czakry, przede wszystkim rozwijasz percepcję zmysłową, ponieważ jest ona fundamentem, na którym buduje się nieprzypadkowo działającą sztukę uzdrowicielską.
Gdybym miał przybliżyć sposób nauki w Hunie tak, jak ja to robię, to na początku warto dać uczącemu się pewne rzeczy do przećwiczenia, coś do życia i problemów, aby nie czuł się stale w opresji. Są to takie praktyki, jak pikopiko, haipule, nalu na konkretne problemy, ćwiczenia na siedem zasad. To jest coś, co można robić na co dzień bez specjalnego zaangażowania czasowego.
Jeśli jednak chcemy być rzemieślnikami, oj, to wtedy potrzeba już wrzucić na wyższy bieg i czasowo, i ilościowo, a przede wszystkim jakościowo.
Wg mnie po poznaniu praktycznych podstaw należy skupić całą uwagę na rozwoju zmysłów, idealnie nadaje się do tego nalu. Relacja z otoczeniem musi być bardzo dobra, jeśli techniki mają być odpowiednio mocne. Zmysły muszą działać jak w zegarek szwajcarski. Wzrok, słuch, dotyk (w dotyk wlicza się w Hunie również smak i zapach) powinny być nastrojone jak stradivarius w rękach wybitnego skrzypka.
Rozwój bywa i tak bardzo zindywidualizowany, ale relacja z otoczeniem, wyczuwanie energii żywiołów to rzeczy bardzo istotne (w Hunie jest ich siedem - woda, ogień, kamień, powietrze, roślina, zwierzę, człowiek) i bez zdolności do koncentracji i kontemplacji, które rozwija nalu, postrzeganie drugiego poziomu (ike papalua) oraz inne formy subtelnego widzenia będą bardzo słabe.
Siedem zasad Huny ilustruje rozwój uzdrowiciela Huny. Tak jak to rozumiem.
  • IKE - przechodzenie od ike papakahi, czyli zwykłego widzenia zmysłowego (to niezwykle istotna zdolność, błędem jest zamykać oczy i szukać energii gdy nie jest się blisko ciała!) do najsubtelniejszego - ike papaha. Praca nad percepcją zasadniczo.
  • KALA - praca z własnymi wzorcami, relaksacja, uwalnianie siebie.
  • MAKIA - stawianie celów, przykuwanie energii, generalnie zapoznawanie się z energią.
  • MANAWA - bliskość chwili obecnej, rozwijanie świadomości tego miejsca i tego momentu (są ku temu określone ćwiczenia).
  • ALOHA - rozwijanie miłości do siebie, do świata.
  • MANA - praca nad wewnętrzną pewnością, jest to traktowane jako odrębna praktyka czy nawet kategoria praktyk.
  • PONO - różne rytuały na różne okazje, ale skuteczność zależy od poprzednich sześciu poziomów rozwoju.
Zasady Huny można rozumieć jako poziomy rozwoju i kategorie określonych ćwiczeń, praktyk. W rzeczywistości chronologia jest wg mnie nieprzypadkowa, potrzeba przejść przez wszystko kolejno, PONO jest już mistrzostwem, kiedy rytuały mocno działają. Niemniej na każdym poziomie poznaje się również coś z całości.
Ile zajmie to lat nie sposób powiedzieć. Człowiek uczy się całe życie. To tylko pewna metoda, wcale niekoniecznie najlepsza. W swojej osobistej praktyce widzę jednak analogię do Natury w siedmiu zasadach i że faktycznie rozwój w Hunie toczy się naturalnie według chronologii siedmiu zasad.
Jak zatem uczyć się Huny? Po swojemu, ale moje zdanie jest takie, że siedem zasad to analogia do naturalnych procesów wzrostu, to metoda oparta na "obserwacjach natury rzeczywistości" (jak to wyraził się w pewnym miejscu Serge Kahili King o Hunie).
Dziecko najpierw rozwija widzenie, postrzeganie (IKE). Potem odkrywa swobodę, zaczyna się poruszać samodzielnie (KALA) - rodzice marzą by wreszcie samo jadło i chodziło. W końcu zaczyna koncentrować się na szczegółach osób, rzeczy, zajęć, zabawek czy zabaw (MAKIA). Uświadamia sobie następnie warunki, w jakich żyje, to, co go otacza (MANAWA). Reflektuje to, czego pragnie w głębi serca, czego naprawdę chce (ALOHA), upewnia się w swoich umiejętnościach, zdolnościach, że coś może (MANA) oraz eksperymentuje z różnymi sposobami działania (PONO).
Jak zatem uczyć się Huny? Najpierw zacznij od IKE, potem opanowując ją w odpowiednim stopniu przejdź do KALA itd.
A jeżeli chcesz jakiejś dozy pomocy, skorzystaj z moich wewnętrznych, oficjalnie niereklamowanych, choć płatnych zajęć: munin.szaman@gmail.com.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz