Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Materializm... Co to jest?

Mówi się o materializmie na różne sposoby. Kiedy ktoś stawia sobie za cel finansową realizację uznawany jest za materialistę.
Przywiazanie do rzeczy zewnętrznych, do przedmiotów użytkowych czy przyjemnościowych uchodzi za materializm.
Jest w tym sporo prawdy, ale moje kryterium materializmu jest bardziej subtelne.
Materializm to nie pogląd filozoficzny, ale przekonanie, że jest się swoim ciałem, oparte na wrażeniu, że jest się nim naprawdę.
Mówiąc do psychotroników czy ezoteryków: materializmem będzie również utożsamianie się z ciałami subtelnymi, z  czakrami, aurą lub energią.
Nie wiem na ile niektórzy nauczyciele twierdzą z przekonaniem, że składamy się z ciała lub ciał i umysłów, albo np. z wody lub energii, a na ile jest to kolokwializm, ale spotykam takie twierdzenia w książkach nawet o Hunie, a przyznaję, że pod tym względem jestem purystą.
Słowa, jakich używamy na ogół ilustrują nasze myśli.
Materializm to identyfikacja z własnym ciałem, zasadniczo z ciałem fizycznym. Wszystko, co wypływa z tej identyfikacji również można nazwać materializmem.
Seks związany wyłącznie z ciałem to materializm. Zresztą jedzenie czy wszystkie inne czynności, które wykonuje się w stanie tożsamości ja=ciało są manifestacją materializmu i sprawiają, że czujemy się nieszczęśliwi.
Cechą materializmu jest to, że nas unieszczęśliwia. Stan ducha, w jakim żyjemy jako materialiści jest mroczny, chłodny, bolesny, iście piekielny, czujemy w sobie pustkę, jakbyśmy byli zombie.
Identyfikacja z ciałem, także w subtelnej postaci prowadzi do identyfikacji z tym, co na zewnątrz, z kulturą, z innymi ludźmi, z rodziną, z religią, nacją, pracą zawodową i wszystkim innym.
Skutkiem tego jest ból. Nikomu nie robimy łaski kiedy rezygnujemy z materializmu, czyli z identyfikacji z własnym ciałem. To konieczne dla samouzdrowienia i samorealizacji.
Z czym zatem mamy się identyfikować jeżeli nie z ciałem? Może nie zgadniesz: z niczym. W Jodze mówi się o tym neti, neti: nie to, nie to.
Jesteśmy tożsami tylko z własną jaźnią, a jej nie można ująć w słowach ani zamrozić w myślach, obrazach, pojęciach. To samo tyczy się istoty innych.
Możesz powtarzać sobie te słowa: "neti, neti" albo "nie to, nie to". Ta praktyka, jeśli wykonywać ją będziesz z należytym zaangażowaniem z pewnością da Ci wyzwolenie.
Nie trać jednak z oczu świata zewnętrznego. Nadmiar ćwiczeń wewnętrznych bywa gorszy niż ich brak, bo płynie z bardziej subtelnego, "duchowego" materializmu.
Ale istnieje jeszcze inna praktyka. Obserwuj swoje ciało i szukaj w nim swojego ja. Pytaj się siebie kim jesteś, czy jesteś tym ciałem, które w naukach Bonu nazywa się niekiedy "brudnymi zwłokami".
Materializm jest czymś, w co zawsze wpadamy osłabiając swoją świadomość i zaprzestając pogłębiania samopoznania poprzez medytację, samoobserwację, czyli odwracając się od swojego wnętrza i żyjąc tylko tym, co zewnętrzne.
Tracimy wówczas duchową perspektywę, duchowe przewodnictwo i życie staje się pasmem błędów i porażek, choć czasami pozornie, w kategoriach zewnętrznych może się wydawać inaczej.
Chybiamy celu w sferach finansów, związku, zdrowia, relacji rodzinnych i towarzyskich oraz duchowej ścieżki, ponieważ - jak głosi wschodnie powiedzenie - dobry łucznik celuje w samego siebie i nie strzela dla nagrody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz