Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Obserwacja siebie i wrodzona moralność

Jesteśmy autorami nie tylko własnych sukcesów, ale i porażek. Oczywiście ludzie na ogół gotowi są myśleć inaczej: tak, sukcesy to moja zasługa, ale porażki... to już wina innych.
Kiedy nie obserwujemy siebie nie widzimy w jakim momencie powstaje problem, kiedy sami tworzymy jakąś przeszkodę, która kosztować nas będzie cierpienie.
Umiejętność samoobserwacji jest kluczowa. Dzięki temu możesz zapobiegać powstawaniu "negatywnej karmy", czyli szkodliwej aktywności umysłu. Bo wszystko zaczyna się w umyśle - i szczęście, i nieszczęście.
Nie chodzi jednak tylko o myśli. Sądzę, że jest to duże uproszczenie. Podstawą szczęścia i nieszczęścia nie są myśli, myśli też się na czymś opierają, mianowicie na moralności.
Moralność zaś jest aktywnością duchową lub przynajmniej bardzo subtelną.
Porażki, które nas potem sromotnie męczą (są i takie, które stają się koniecznym elementem rozwoju, nauki czegoś) pojawiają się, kiedy uaktywnia się jakaś niemoralna cecha. Tradycja Bon wymienia ich sześć. Dla mnie jest to wynik samoobserwacji - lamowie poprzez wiele wieków samoobserwacji zgromadzili wiedzę dotyczącą ludzkiej moralności, istniejącej ponad myśleniem i determinującej w naszym życiu w zasadzie wszystko.
Dlatego twierdzę, że różne uwagi o zmianie myślenia jako zmianie kierunku życia są niekompletne i często brzmią jak frazes. Problem jest znacznie głębszy, niż tylko dotyczący tego, co myślisz lub sobie wyobrażasz.
Chodzi o naszą wrodzoną moralność. Sześć przywar moralnych, sześć trucizn to: przyjemne rozproszenie, pycha, zazdrość, ignorancja, chciwość i nienawiść. Dobra, udawaj że nie wiesz o co chodzi, gdybyśmy jednak uważnie - dzięki samoobserwacji - przyjrzeli się Twojemu życiu, obecność wszystkich tych trucizn stałyby się oczywista.
Według nauk Bon usunięcie ich, transformacja w przeciwieństwo (współczucie, skromność, otwartość, mądrość, hojność i miłość) to wymóg, jeżeli mamy naprawdę odnosić sukcesy i dokonać samouzdrowienia.
Bon nie teoretyzuje, lamowie są praktykami, sześć trucizn to "teoria naukowa", wywodząca się z doświadczenia indukcja (no, nasza zachodnia, sentymentalna moralność "Księgi" sprzyja powstawaniu mglistych i odrealnionych ideałów).
Bez obserwacji siebie wszystkie te trucizny i antidota na nie będą dla Ciebie tylko pojęciami. Przyjrzyj się jednak uważnie, zadając sobie szczerze pytania: czy byłem hedonistycznie rozproszony? Czy odpowiadałem pychą? Czy doświadczałem zazdrości? Czy ignorowałem innych i siebie? Czy pożądałem kogoś lub czegoś? Czy zareagowałem nienawiścią i piekielnym gniewem?
Jeśli odpowiedź będzie brzmiała "nie", to twierdzę, że z samoobserwacją jesteś na bakier.
Wszyscy znamy te trucizny z autopsji, nikt nie jest uprzywilejowany.
Jeżeli nie zaczniemy z tym pracować, a przede wszystkim obserwować siebie, to wszelkie energie, techniki, kursy itd. będą ostatecznie pompować nasze ego i wszelkie wysiłki przyczynią się tylko do większej osobistej klęski.
Ludzi uduchowionych odróżnia się nie po znajomości tysiąca mantr i technik medytacji, ale po "owocach ducha", jakimi są cnoty moralne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz