Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Ayahuasca i inne "wspomagacze" - co o tym sądzę

Czyżby nowy "złoty cielec"?
Gdy czytam na temat opisów właściwości ayahuasca mam dziwne wrażenie, które mówi mi jedno: to mistyfikacja. Ani ayahuasca, ani żadna inna substancja fizyczna czy subtelna nie może zapewnić Ci duchowego doświadczenia. Powiem więcej: ludzie, którzy zażywają środki tego typu licząc na "przebudzenie", "uwolnienie" mają podejście materialistyczne.
Nie przeczę, że ayahuasca ma pozytywne właściwości, podobnie jak inne zioła. Sam stosuję zioła na co dzień i trudno mi wyobrazić sobie bez nich życie. Ale nadawanie im duchowych właściwości? To śmieszne. To leniwe, świetnie pasujące do zachodniej, współczesnej, konsumpcyjnej (i bałwochwalczej) mentalności. "Zjedz hamburgera a będziesz szczęśliwy!". To nieprawda. Szczęście rodzi się w świadomości, w uważności, w trzeźwości, nie w oszołomieniu. Oświecenie to stan naturalny a nie wywołany za pomocą jakichś substancji.
To wygodne: po co medytować? Zapal jointa! Wypij kieliszek! Ale nieskuteczne jeśli chodzi o duchowe urzeczywistnienie.
Duchowość to dojście do "pierwotnego doświadczenia", do własnego centrum. W nim nie ma dodatków, modułów w postaci ayahuasca. Musisz stać się zdrowy i normalny, trzeźwy tak dalece, jak to dla Ciebie możliwe.
Jak wspomniałem lubię zioła, lubię nawet wypić trochę alkoholu (poza korporacyjnymi piwami), ale nie utożsamiam tego z duchową metodą. Choć w Zen głosi się, że wszystko czynione ze świadomością jest praktyką. Niemniej to świadomość jest źródłem doświadczenia, nie jakaś chemiczna czy inna substancja.
Wątpię w to, że czyjaś świadomość potrzebuje ayahuasca do medytacji. To samo można odnieść do marihuany. Osobiście nie korzystam i z własnego punktu widzenia twierdzę, że skoro jest to zbędne, a do tego niezbadane dobrze i być może niebezpieczne, to po co marnować czas i pieniądze?
Duchowa ścieżka wymaga samodyscypliny. To gruntowna praca nad własnymi nawykami. To przejmowanie steru we własne ręce. To KONTROLA (w tym pozytywnym znaczeniu). Żadna roślina nie wyręczy Cię w tym, co sam musisz zrobić.
Mówiąc po platońsku duchowa ścieżka to "zmaganie się z Rzeczą", z rzeczywistością. Nie myśl, że ktokolwiek, a tym bardziej cokolwiek zrobi to za Ciebie.
Efekty po marihuanie, jak i po innych środkach narkotycznych są krótkotrwałe i iluzoryczne. Nie wiem jak sytuacja wygląda z ayahuasca, nie zażywałem, nie zamierzam (cóż, nie jestem modny), ponieważ w rozwoju wewnętrznym nie potrzebuję "wspomagaczy". Laski używa kulawy, a moja kondycja duchowa jest w porządku, i Twoja pewnie także. Dlatego nie daj się oszukać, że potrzebujesz koniecznie ayahuasca lub czegoś innego do bycia kompletnym.
Odpowiadam na pytanie co sądzę o ayahuasca, które zadała mi jedna z Czytelniczek. Nie podoba mi się energia stojąca za piciem ayahuasca. Nie zdecydowałbym się na tego typu rzeczy.Odradzam wszelkie wspomagacze jeśli chodzi o szamanizm, psychotronikę i duchowość, ale nikomu nie mam prawa niczego w tej materii zabronić.

3 komentarze:

  1. To nie jest tak, z tego co ja wiem, co czytałem (nie uczestniczyłem jeszcze w rytuale), doświadczenie Aya nie ma na celu oświecenia, ani pominięcie rozwoju własnego przez pracę. Jest to doświadczenie, wgląd w siebie i ew. poznanie odpowiedzi na jakieś kwestie. Pod tym linkiem: http://www.ayahuasca.net.pl/index.php jest cała informacja w tym temacie.

    Mariusz

    OdpowiedzUsuń
  2. A co jeśli "Ani ayahuasca, ani żadna inna substancja fizyczna czy subtelna nie może zapewnić Ci duchowego doświadczenia" doświadczenie o którym piszesz jest pokłosiem produkcji DMA w twojej szyszynce? Nie czytałem jeszcze Molekuły duszy Ricka Strassman'a, ale z relacji kolegi tak ponoć jest. Więc czy to DMT wyprodukowane przez twój mózg, dzięki wzmożonej koncentracji (podwaliny tej możliwości - odsyłam do filmu "Siła umysłu vol.1 - Psychika a zdrowie") czy też dokładnie to samo (bo to łańcuch cząsteczkowy) lecz przyjęte z zewnątrz, to co to za różnica w doświadczeniu skoro jej gruntem i tak jest ta sama molekuła DMT?

    Pozdrawiam
    B.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poruszamy się w takej rozmowie w obszarze założeń, a to bywa niebezpieczne dla prawdy. Nauka nie ma zielonego pojęcia o istocie najmniejszego zjawiska fizycznego, dlatego mieszanie jej do określania natury zjawisk psychicznych jest nie tyllko ryzykowne, ale i nielogiczne.
    Dowodzenie czegoś na pomocą własnego założenia nazywa się petitio princip ii nosi miano błędu logicznego.
    Jedyny lek na to to trzymanie się doświadczenia. A ponieważ wykracza ono poza wąskie ramy eksperymentu naukowego, teorie stają się "ruchomymi piaskami", zwłaszcza w sferze tak nieuchwytnej intersubiektywnie, jak duchowość.
    To, że fortepian (mózg) bierze udział w tworzeniu muzyki przez pianistę nie oznacza, że to fortepian czy pianino jest jej źródłem, a nie twórca.

    OdpowiedzUsuń