Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Trujący umysł

Literatura nazwana została kiedyś lekarstwem dla umysłu. Prawdą jest jednak i to, że każdy lek w nadmiarze staje się trucizną.
Dzisiaj duży nacisk kładzie się na wychowanie poprzez książki. Kto nie czyta, ten jest prymitywny, intelektualnie nieokrzesany.
Sądzę, że pewne właściwości czytania książek wyidealizowano a inne pominięto niekiedy w ogóle.
Książka to zapisana mowa. Nie musisz czytać aby się porozumiewać, słuchać i odpowiadać. Kontakt bezpośredni z nadawcą komunikatu jest dużo głębszy, dlatego więcej płaci się za kursy i seminaria, niż za książki.
Książka ma cenną właściwość rozwijania uwagi, koncentracji. To dobra dyscyplina dla umysłu. Niemniej jako źródło wiedzy literatura znajduje się na samym końcu "hierarchii". Przekazuje ona tylko suche informacje, i to w aspekcie werbalnym, natomiast komunikacja jest dużo szerszym zjawiskiem, gdzie przemawia nie tylko język, ale i mimika, całe ciało. Psychotronicy dodają do tego jeszcze telepatię.
Jeśli nadużywasz książek i całymi dniami tylko czytasz, umiejscawiasz swoje poznanie na najniższym poziomie. Komunikujesz się ze światem na bardzo ograniczonej i wieloznacznej, nierzadko mętnej płaszczyźnie. Co za tym idzie, Twoje pojęcia i nawyki związane z nadmiernym czytaniem są równie mętne i nieadekwatne.
Zauważyłem, że osoby uzależnione od czytania zaczynają zachowywać się jak roboty, tworzą iluzoryczną przestrzeń między sobą i światem, są nieelastyczne, przypominają "kloce z drewna". Ich zachowanie staje się bardzo sztuczne, poza tym często ulegają manii krytykowania wszystkich i wszystkiego, pysznienia się swoją "książkową mądrością" i ukrywają dużo gniewu. Ich radość i inne reakcje są zazwyczaj bardzo udawane a energetycznie wyziew z ich aury przypomina emanację prosto z "mogiły".
Książki są dobre, ale należy ich używać w stopniu bardzo ograniczonym. Inaczej wyrządzimy sobie nimi krzywdę jak każdą formą "narkotyku".
Istnieje tybetańskie porównanie osoby, która nadmiernie czyta do torby ze skóry jaka (zwierzę), w której za długo przechowuje się masło. Tradycyjnie takie torby robi się w ten sposób, że maciera się skórę masłem i kładzie na słońce, gdzie ulega zmiękczeniu. Masło symbolizuje nauki teoretyczne a słońce doświadczenie praktyczne. Jeżeli masło gromadzi i nosi się w torbie zbyt długo, skóra torby twardnieje i nie zmiękczy się jej potem żadną ilością masła i słońca.
To nie jest żartobliwe porównanie. Skutki narkotyzowania się literaturą potrafią być nieodwracalne i upośledzać człowieka poznawczo na całe życie. Ktoś taki może snuć wiele wywodów i popisywać się ilością znanych sobie słów, ale jego poznanie zatrzyma go na prymitywnym poziomie, o który oskarża się tych, którzy w ogóle nie czytają.
Poza tym życie zweryfikuje ile warta jest nasza wiedza, a czytanie podręczników i nawiązywanie stałe do praktyki i problemów życia bardziej rozwija intelekt, niż karmienie się najwznioślejszymi teoriami, ponieważ inteligencję definiuje się w kategoriach umiejętności kreatywnego stawiania czoła sytuacji, a nie powtarzania jak papuga tego, co ktoś napisał w książce.
Nie twierdzę, że literatura powinna być tylko praktyczna, niemniej coś, co nie koresponduje z praktyką życia ma po prostu niewielką lub żadną wartość, rozwija irracjonalne nawyki i potrafi zatruwać umysł jak nic na świecie.
Ludzie nadmiernie czytający nie interesują się doświadczeniem, dlatego ich mądrość jest pozorna, natomiast umiejętności życiowe bardzo niskie.
Zatruty literaturą umysł podtrzymują takie przypadłości moralne, jak hedonizm, pycha i zazdrość i często można spotkać oczytanych ludzi, którym brak kultury, zdolności do komunikowania się ze światem na zasadzie równości, otwartości oraz współczucia.
Jak każdy nałóg bibliofilia przyczynia się do patologii moralności, dlatego hasło rozwoju człowieka przez książkę jest autodestruktywne. A. Hitler również wiele czytał, lubował się w literaturze angielskiej a nawet stworzył jedno "dzieło". Z kolei jego minister propagandy miał doktorat z filozofii.
Znane powieszenie wschodnie mówi: daj głupcowi wiedzę, to stanie się jeszcze groźniejszy. Mądrość nie pochodzi z książek, ale z doświadczeń i świadomości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz