Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Dlaczego warto być świętym

Pewne szkoły filozoficzne nie wiążą świętości z religią i ja robię tak samo. Słowo "świętość" odpowiada greckiemu "hagios" i hebrajskiemu  "quadosz" i oznacza oddzielenie sacrum od profanum. Mówi się także o świętości w sensie moralnym i duchowym.
Świętość w sensie oddzielenia "metafizycznego" od tego, co pospolite implikuje świętość myśli i uczynków.
Według taoizmu świętość to naturalność. Taki, jaki jesteś naprawdę, jesteś święty, oddzielony, wolny, nieprzywiązany. W taki sam sposób rozumie się świętość w tybetańskiej tradycji Bon czy w Zen. W Jodze nie inaczej. W Hunie także.
Twoja prawdziwa natura jest święta. Jest transcendentna, czyli różna od ciała, mowy, umysłu, właściwości i działań. Jesteś w istocie wolny. Problem w tym, że zazwyczaj nie znamy swojej istoty. Nie uświadamiamy jej sobie. Skutkiem tego popadamy w złudzenia, że jesteśmy tym, czym nie jesteśmy, czyli częścią zjawiskowego świata zewnętrznego lub wewnętrznego.
Świętość jest praktyczna. To chronienie siebie przede wszystkim przed tym, co przypadkowe. Pięć buddyjskich wskazań (i ślubowań) to przykład (w religii chrześcijańskiej znajdziesz podobne zasady świętości).
  1. Ślubuję powstrzymywać się od zabierania życia.
  2. Ślubuję powstrzymywać się od brania rzeczy mi nie danych.
  3. Ślubuję powstrzymywać się od działania powodowanego żądzą.
  4. Ślubuję powstrzymywać się od kłamstwa.
  5. Ślubuję powstrzymywać się od brania używek powodujących rozproszenie i nieuwagę.
W buddyzmie Zen podchodzi się sądzę w bardziej oświecony sposób niż w społecznościach chrześcijańskich do tego rodzaju pentalogów i dekalogów itd. Nie są to normy, ale opisy - wskazanie pokazuje ale nie nakazuje, nie jest przykazaniem.
Świętość nie jest czymś sztucznym, wymuszonym. Świętość to zgodność z rzeczywistością, z własną prawdziwą naturą (jaźnią).
Nikomu nie robisz łaski będąc świętym ani nie jest to jakiś akt nadzwyczajny.
Mimo tego, że wskazania nie są przykazaniami, zachowywanie świętości wymaga podejmowania wyborów.
Co takiego wybierasz? Sacrum albo profanum. Siebie albo świat. Bycie niezależnym lub uzależnionym. Bycie wolnym lub zniewolonym. Miłość lub żądzę. Prawdę lub kłamstwo.
W różnych sytuacjach musimy podejmować wybory, aby przetrwać. Kiedy doświadczasz żądzy seksualnej masz wybór. Możesz to uświęcić. Możesz to odnieść do swojego "ja", do własnej natury i zapytać się siebie "kim jestem?", "dlaczego tego doświadczam?", "czy to naprawdę mi służy?", "czego naprawdę chcę?" itd.
Jeżeli w głębi serca, jako odrębna istota marzysz o pasującym partnerze i spełniającym związku z tą właściwą osobą, a w momencie doświadczania żądzy seksualnej wskakujesz do łóżka z pierwszą lepszą osobą, to chyba coś tu nie gra.
Świętość chroni nas samych przed popełnianiem głupot. Wybieranie zgodne z duchem świętości, czyli odrębności to bardzo często płynięcie pod prąd. Ludzie dookoła będą Ci mówić coś innego, będą robić coś innego. Twoja decyzja będzie wtedy sprzeczna z tym wszystkim, co u nich zauważasz.
Profanum to podążanie za innymi, to płynięcie z prądem, jak martwe ryby.
Sacrum to odrębność. Nie ma w niej nawet cienia świętoszkowatości. To pozostawianie samego siebie czystym od emanacji innych ludzi. A prawie nic tak nie zanieczyszcza, nie rujnuje osobowości jak seks z przypadkową osobą, z którą nie tworzy się trwałego związku opartego na odrębności i duchowości.
Biblia ciekawie o tym mówi. Jahwe w Starym Testamencie uzasadnia dziesięć przykazań: "aby Ci się działo dobrze na świecie", coś w tym stylu. Brak świętości krzywdzi przede wszystkim Ciebie, pośrednio innych ludzi, którzy mają z nią na bakier. Świętego człowieka nie można skrzywdzić.
Czym jest świętość? To bycie sobą. Bezkompromisowe. Bezwzględne. Jeśli potrzeba, to brutalne. W samoobronie gotowe zabić. Tak, święci ludzie są niebezpieczni. Lepiej nie zadzieraj ze świętym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz