Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Wątpi kto nic nie robi

Pracuję z energią zawodowo i zauważam na własnym przykładzie jak działają uwarunkowania i nawyki zaczerpnięte z otoczenia. Dziwi mnie nieraz jak bardzo zniewolony jest człowiek pomimo pracy, jaką już nad sobą wykonał. Jak bardzo pospolite przekonania i związane z nimi wątpliwości głęboko siedzą w osobowości.
Zauważyłem także, że nie sposób się tego pozbyć bez konfrontacji.
Rzeczy te wychodzą wtedy m.in., kiedy robimy coś, co przekracza nasze dotychczasowe umiejętności, np. rozwijamy nową zdolność. Stykasz się wówczas z wielkim NIE w strukturze psychofizycznej. Możesz się zdziwić, bo przecież nic takiego w niej nie umieszczałeś.
Wynika to z ego, które powstaje i umacnia się w kontakcie ze światem zewnętrznym. Mamy w sobie masę "światowości" (w tym pejoratywnym sensie). Człowiek ma więcej z małpy, niż może sądzić. Podświadomość naśladuje potoczne wzorce, wystarczy tylko nie mieć własnego zdania wyrobionego przez praktykę.
Kiedy pracujesz nad sobą spotykasz się z pełnymi zwątpienia poglądami, jakie żywisz. To są tryby, na jakich funkcjonuje Twoje ego i sparaliżowana nim osobowość. Praca może Cię oczyścić, kiedy stale podnosisz sobie poprzeczkę. Oczywiście nie za wysoko, ale nie zadowalasz się tym, co dotąd osiągnąłeś i celujesz wyżej, a dokładniej mówiąc głębiej i bliżej - do swojego wnętrza i ukrytego w nim potencjału.
Za bardzo podniecamy się pozorami, za bardzo cieszą nas powierzchowne efekty. Dla przykładu stajemy się dumni z siebie, bo ukończyliśmy jakiś kurs i zdobyliśmy dyplom, ale nie bierzemy pod uwagę tego, czego naprawdę się nauczyliśmy. Interesują nas tylko certyfikaty i płynąca z tego próżna chwała.
Wartość tego, co umiemy weryfikuje tylko praktyka.
Na kursie jest ładnie-pięknie, prowadzący się uśmiecha, opowiada anegdoty i wydaje się być taki pewny siebie i tego, co robi. Po kursie, kiedy pojawia się jakieś cierpienie, wychodzi z nas naiwność, nieudacznictwo, masa zwątpienia, które paraliżuje wszelkie zabiegi.
Dobrze jest nastawić się od samego początku na efekty i działanie - na brutalne nierzadko realia a nie tandetną rozrywkę. Jeśli kurs nie polega na tym, że ćwiczysz, że działasz i rozwijasz doświadczenie, to jest to strata pieniędzy. Jeżeli takie szkolenie nie kręci się wokół praktyki i metod, jest to naciąganie i hochsztaplerstwo.
W słowa można wierzyć lub wątpić. W momencie kryzysu zwątpienie wychodzi z wnętrza jak mrówki z mrowiska, kiedy włożymy w nie kij. Słowa tracą znaczenie, liczą się tylko umiejętności, które wyrabia tylko i wyłącznie praktyka.
Kiedy oprzemy się na praktyce i wyrzucimy na śmietnik wszystko inne (mam na myśli kursy rozwojowe związane z energią, pracą nad sobą, uzdrawianiem), to praca będzie skutecznie usuwać z naszej podświadomości pokłady nawyków, które generują wątpliwości.
Koniec końców nieważny jest nauczyciel, ważne jest to, czego uczy jeśli chodzi o skuteczność. To nie on coś tu zmieni, ale ostateczna zmiana pochodzi z wnętrza poprzez Twoje własne działania, próby, testy, prowadzące do rozwoju trwałych zdolności.
Kiedy coś umiesz na zwątpienie nie będzie miejsca. Zresztą możesz i wątpić, np. że masz wzrok albo że umiesz chodzić, ale chwila praktyki i przekonasz się, że zwątpienie nie ma sensu.
Zdolności, które wyrabia praktyka działają poza tym, co myślisz, stają się trwałymi własnościami, W teorii możesz co najwyżej sam się oszukiwać, że coś potrafisz, ale życie szybko udowodni Ci, że się mylisz; że za Twoją pozorną, nierzadko "książkową" pewnością stoi pycha, która jest głupotą.
Wątpliwości są właściwe ludziom leniwym, pracowici stale podnoszą sobie poprzeczkę i osiągają coraz większe sukcesy, których leniwi im potem zazdroszczą.
Leniwi toną w wątpliwościach i nie dlatego są leniwi, że wątpią, ale wątpią z powodu lenistwa - nienawiści do praktyki a miłości do teorii, którą tak łatwo pochłaniać z książek i innych źródeł.
Wystarczy być biernym, odczytywać sens wyrazów i obrastać w piórka. Kiedy jednak przychodzi kryzys, okazuje się, że smok tak naprawdę zawsze był kurczakiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz