Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Co to znaczy "kochać ludzi"?

Na świeczniku mamy liderów duchowych, religijnych, którzy mówią nam o kochaniu ludzi miłością bezinteresowną. Jest tyle jednak znaczeń słowa "miłość", że apele takie przy bliższym przyjrzeniu się brzmią jak bełkot.
Co to znaczy "kochać"? Z tego, co zauważam, kochanie w wersji chrześcijańskiej (ale pewnie nie tylko) to darzenie wymuszonym pod względem przykazania uczuciem "z zamkniętymi oczami". Jest tyle stresu w tego rodzaju miłości i święta - kiedy nagle wybucha kłótnia, bo wszyscy są sztywni jak trupy - często ukazują jej prawdziwe oblicze.
Miłość "pod ideę" jest surowa, zimna, sztuczna i ślepa. To wyrachowane i bezduszne.
Dla mnie kochać ludzi to przede wszystkim ich widzieć. Co się z tym wiąże? Często z tzw. karnością. Z gniewem.
Tak, bo jeśli ktoś w imię miłości próbuje spieprzyć Ci życie narzucając Ci jakieś sposoby "porządnego" zachowania wg własnego mniemania, to nieumyślnie chce Twojego cierpienia i śmierci.
Ktoś, kto usiłuje przejąć kontrolę nad Twoim życiem jest Twoim "śmiertelnym" wrogiem. Tak właśnie twierdzę. Działa to jak kostki domina - jedna mała ingerencja i wszystko się sypie. Odmienia się całe "przeznaczenie".
To tak, jakbyś kierował samochód i ktoś na siłę wyrywał Ci kierownicę z rąk, żebyś jechał tam, gdzie on zdecyduje. Ktoś taki naraża całe Twoje dobro, a zwłaszcza dobro najwyższe - życie.
Zaakceptujmy, że częstokroć nasi bliscy, ale i ludzie wokół bywają mocno ograniczeni, wybaczajmy, ale nie tolerujmy, kiedy ktoś "z miłości" chce nas zniszczyć. Potraktujemy go proporcjonalnie do "ciężaru winy", ale bezwzględnie, jak każdego innego złodzieja i bandytę (bo jest nim w istocie).
Kochać to nie wchodzić innym w drogę i nie pozwalać, by ktoś wchodził w drogę nam. Miłość to wolność.
90% (albo i więcej) ludzi, których znam, nie ma pojęcia o wolności. To niewolnicy. Mówię to z czystym sumieniem. Przebywanie z takimi ludźmi zawsze mniej lub bardziej naraża nasze dobra, dlatego powinniśmy być uważni, a kiedy potrzeba, to stanowczy.
Jeśli zaczniesz tolerować sytuacje, w których ktoś Cię krytykuje w twarz, ciągle poucza, wydziera się na Ciebie, próbuje kontrolować, wykorzystuje, jest wobec Ciebie nieszczery, to w końcu tego "ognia" będzie tak wiele, że wywoła to w Twoim życiu pożar.
Człowiek człowiekowi wilkiem - pisał poeta Plaut. Nie jest to pełna prawda, ale jej aspekt. Jak bardzo prawdziwe są to słowa dowodzi Twój pogryziony, i to często przez najbliższych, tyłek.
Jeśli atakuje Cię wilk, weź pałę i przyrżnij w łeb - oczywiście symbolicznie. Masz do tego pełne prawo, bo to nie Ty jesteś tu napastnikiem, ktoś inny próbuje skraść to, co masz bezcennego - Twoją wolność i Twój czas, czyli życie (a czasu nie mamy w jednym wcieleniu zbyt wiele).
Byłem wczoraj ("Wielki Piątek") świadkiem takiego napadu na perkusistę z naszego zespołu przez "wilka miłości" w formie jego matki. Jeśli Twoim sposobem kochania jest stosowanie przemocy wobec wolnych ludzi, to nie zasługujesz na szacunek, jakim wolny człowiek darzy drugiego wolnego człowieka. Należy obchodzić się z Tobą jak ze zwierzęciem. Żałuję, że nie zamknąłem drzwi do sali prób, wilk mógł wtargnąć do środka niezauważony i szczerzyć kły.
Kochajmy, ale jeżeli potrzeba, bądźmy bezwzględni i dla najbliższych, do których częstokroć nie trafiają łagodne argumenty.
Jeśli zaczniesz stosować karność z sercem, nikogo tym nie skrzywdzisz, a nawet pomożesz (o ile to możliwe) obudzić się ze snu ego. Czasami niezbędny jest "wstrząs defibrylacyjny", by "praca serca" powróciła. Metoda "usta-usta" ("gadanie") nie przynosi efektu.
Dzisiaj państwo, kultura (duchowa, religijna) wychowują nas na tchórzy i słabeuszy, bo łatwo sterować "dziećmi". Płacimy za to przeogromną cenę (jak Belgowie po ostatnich zamachach w Brukseli) i może być ona jeszcze większa, jeśli w porę nie nauczymy się kochać naprawdę, czyli stać się groźnymi dla wrogów naszej wolności.
Wróg Twojej wolności jest potencjalnym wrogiem wolności innych.
Dzisiejszy "przeciętny" mężczyzna jest zniewieściały - nie umie się bić, walczyć, ulega nałogom i pozwala sobie wchodzić na głowę. Kobieta też powinna być wojowniczką a nie księżniczką, by odzyskała wreszcie równowagę emocjonalną i zdolność samostanowienia, zamiast "przyklejać się" do mężczyzny.
Nazywamy to "miłością", a powinniśmy "słabością".
Na koniec cytat z Platona: jeśli chcesz pokoju, to szykuj się na wojnę. Jest to przede wszystkim wojna z tym, co pokonuje nas od wewnątrz - z ideologią nakazującą kochać w sposób ślepy, tchórzliwy, nadstawiając drugi policzek, zamiast druzgocząc go wrogowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz