Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Jaskiniowe, czyli powszechne podejście do związku

Nie jesteśmy na zbyt wysokim poziomie ewolucji względem swoich możliwości, pomimo cudownych wynalazków. Duchowo bywamy niedorozwinięci. Zachowujemy się dziecinnie i popełniamy infantylne błędy, zwłaszcza w sferze pieniędzy i związku.
Związek jest taką właśnie dziedziną, w której ciągle czegoś od innych chcemy. Zanim wejdziemy w związek, mamy żądania, roszczenia. Z taką roszczeniową postawą, chcąc partnera "dla siebie", "na własność" zaczynamy się spotykać i rozmawiać dla związku. Związek staje się celem sam w sobie.
To błąd moralny, pochodzący z braku ewolucji świadomości.
Dojrzały moralnie człowiek widzi to inaczej: to nie związek jest celem sam w sobie, ale partner. Nie próbujesz stwarzać związku dla związku, ale służysz partnerowi.
Kochasz i zapominasz o swoim egocentryzmie. To prawdziwa miłość. Chcesz dobra dla drugiej osoby, bezwarunkowego, bezinteresownie.
A my, współcześni jaskiniowcy, węszymy w związkach biznes. Przede wszystkim biznes seksualny, dla niektórych jeszcze pieniężny i emocjonalny.
Nasza wrażliwość na drugą osobę jest na poziomie Epoki Kamienia Łupanego - mamy wrażliwość tylko na własne ego i niezaspokojoną żądzę, względnie podstawowe potrzeby emocjonalne (ecce homo... neanderthalensis!). Związek musi być, bo taka jest zasada stada. Maczugą w łeb i do jaskini - ta maczuga bywa czymś różnym, nieco bardziej cywilizowanym (samochody, pieniądze, seksualne rozrywki itd.).
Nie szukaj związku - poznawaj ludzi. Poza tym po co chcesz być w związku? Wielu powie: dla związku. Tak się robi. Tak inni robią. Prymitywizm.
Albo może, żeby chodzić za rękę, do kina, poznać swoich rodziców, jeździć na wakacje i wycieczki. Oto dla wielu szczyt człowieczeństwa, tylko na to ich stać... Przykre. Podobne rzeczy też robią filmowi Flinstonowie ("Jaskiniowcy"). Czy naprawdę po to się tutaj rodzimy? Tak ma wyglądać nasza duchowa misja?
Postaw sobie inny cel: chcę poznać szczególną osobę, z którą będę mógł wspólnie realizować ważne dla mnie cele i wartości. Pragnę partnera przez duże P, a nie tylko ciała do "bzykania", tj. rozładowania stresu.
Pragnę, by ta osoba dzieliła ze mną doświadczenia, przekonania, dążyła do tych samych rzeczy. Nasz związek nie będzie jednym z wielu, założonym dla przedłużenia gatunku, ale stanie się realizacją duchowej misji, nadrzędnego celu, dla którego oboje jesteśmy na tym świecie.
Aby tak myśleć o związku, musisz zacząć sięgać bardziej wgłąb siebie. Dostrzec dużo wyższy wymiar, niż tylko "chuć".
Przede wszystkim sam musisz się dowiedzieć po co tu jesteś, jaka jest Twoja duchowa misja na to życie. Wtedy i tylko wtedy będziesz w stanie zbudować taki związek, o jakim marzysz.
Jeżeli jednak pchasz się w byle jaki związek, chcesz związku dla samego związku, czyli dla własnego ego, żeby Cię ludzie szanowali, podziwiali, uznawali za normalnego albo dla seksualnej Hedony, to nie dajesz sobie czasu i możliwości na odkrycie siebie i pozyskanie wizji na swoje życie, w której jest miejsce na Twojego duchowego partnera.
Daj sobie czas, przestrzeń, duchowa realizacja nigdy się nie spóźnia, ale warunkiem jest to, że pozostaniesz zharmonizowany z duchem. Musisz zadbać o to, żeby nie kierowała Tobą seksualna żądza (która potrafi ukrywać się pod wieloma niepozornymi, "romantycznymi" postaciami).
Ciało ma być posłuszne duchowi, nie odwrotnie. Inaczej nie spełnisz swojego przeznaczenia, czyli swojej misji, a wraz z tym partnerstwa marzeń. Nie można iść zarazem w prawą i w lewą - być małpą i człowiekiem.
Jeśli wypełniasz swoją życiową wizję, wcześniej czy później spotkasz na swojej drodze tę właściwą osobę. Jeżeli jednak uczepisz się związku i zaczniesz go traktować jako cel sam w sobie, możesz wizji życiowej nawet nie pozyskać.
Powinieneś być szczęśliwy z partnerem czy bez, ponieważ partner jest dopełnieniem Twojego szczęścia, a nie przyczyną. Wiele osób jednak uznało, że bez związku nigdy nie będą szczęśliwi, zamykając sobie tym samym możliwość duchowego partnerstwa, szukając zamiast tego kogoś "na gwałt" i ten "gwałt" jest w końcu dosłowny, nie przenośny.
Rozpoznaj swój nadrzędny cel, realizuj go zanim jesteś związku, bo jest to jedyna droga do partnera duchowego. Siedzenie z założonymi rękami i powtarzanie, że bez związku nie masz zamiaru w nic się angażować, że tylko związek nadaje sensu Twojemu życiu, to marnowanie szansy na prawdziwą miłość.
Wejdź do wody, nie nauczysz się pływać stojąc na brzegu. Zamij się swoją duchową misją a nie szukaniem partnera, ponieważ Twój właściwy partner jest jej integralną częścią. Zbliżasz się do niego tylko wtedy, kiedy idziesz swoją własną, duchową ścieżką, a nie gdy wyłączasz się z życia użalając się nad sobą, że jeszcze nie jesteś w związku.
==
101 mitów o związkach: Tim Ray przedstawia rewolucyjny sposób patrzenia na związki i wyjaśnia, dlaczego czasami sprawiają nam tyle trudności. Proponuje czytelnikom świeże, nowatorskie sposoby radzenia sobie z problemami.

3 komentarze:

  1. Zabawne. Twoje artykuły albo wyrażają moje własne myśli, albo są odpowiedziami na pytania, które mnie dręczą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, doskonaly tekst. Podpisuje sie pod kazda litera! Zadziwia mnie to, bo poczawszy od lat nastoletnich, tak wlasnie czuje i mysle jak artykul przedstawia. Nie spotkalam jeszcze swego duchowego partnera, i byc moze go w tym wcieleniu i wymiarze nie spotkam. Z tego co czuje - nie zrezygnuje jednak, bo zdradzajac siebie i tak szczesliwa nie bede. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń