Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Poza zewnętrzny teatr

Każde przedstawianie ma zaplecze, garderobę czy generalnie miejsce organizacji. Coś, co zachwyca widzów, niekoniecznie jest zachwycające dla aktorów, reżyserów, scenografów. Oni z tym pracują, muszą pozostać trzeźwi. Na pewno przeżywają swoją pasję, ale rozumieją, że jest to gra, a nie rzeczywistość.
Widz, któremu brak świadomości, traci to poczucie. Dla niego istnieją realnie postacie i losy przedstawiane na scenie. Jego ciało reaguje na nie nie odróżniając fikcji od faktów.
Jest to zadanie dla świadomości.
W życiu spotykamy się z identycznym zjawiskiem. Ludzie dookoła odgrywają różne role, choć wewnątrz, za sceną borykają się z zupełnie innymi problemami. Dobry terapeuta powinien umieć wejrzeć poza płaszczyznę pozoru i dotrzeć do rzeczywistych przyczyn zaburzeń czy zachorowań.
Odnoszę to jednak do wszystkiego, do sztuki udanego życia. Powinniśmy być przenikliwi. Nie dajmy się zwodzić temu, co mówią i robią ludzie, jako że ich motywy czy rzeczywiste potrzeby są na ogół zupełnie inne.
I nie jest to tylko kwestią szczerości lub jej braku. Nie mówimy o swoich problemach, nie żyjemy nimi, ponieważ jest to niewygodne, Wolimy rozrywkę. I szkoda. DOPIERO ŻYCIE PROBLEMAMI JEST AUTENTYCZNE.
Tylko na poziomie realnych problemów i trudności możesz rozwinąć moc i poznawać rzeczywistość, prawdę, samego siebie.
Po pierwsze zatem nie udawajmy, że nie mamy problemów. To udawanie może ponieść nas tak daleko, że zupełnie stracimy je z oczu. Skutkiem tego jest poczucie wyższości nad innymi, którzy mają problemy, mówią nam o nich czy je zdradzają, przeżywają. Czujemy się lepsi, bezproblemowi.
Pouczamy: jest Ci źle, bo... My w końcu mamy wiedzę, jesteśmy szczęśliwi, radzimy sobie, a ktoś inny nie.
To nieprawda. Zawsze znajdzie się problem do rozwiązania, czyli wyzwanie do podjęcia. Pozostajemy słabi i stajemy się jeszcze słabsi, jeżeli tylko gramy, udajemy, zamiast konfrontować się z tym, co naprawdę nam przeszkadza, co domaga się naszej uwagi, determinacji, koncentracji, kreatywności.
Zmieńmy trend - zamiast szukać rozrywek, szukajmy problemów. Nie mówię o stwarzaniu problemów, ale o ich wyszukiwaniu (problemem nie musi być coś do uzdrowienia, czyli przywrócenia pewnego ładu, ale i pragnienie do spełnienia). Problem może dotyczyć pieniędzy, związku, zdrowia, relacji rodzinnych i towarzyskich, duchowej ścieżki, może być zewnętrzny lub wewnętrzny.
My jednak zastanawiamy się zazwyczaj jak tu się jeszcze bardziej rozerwać.
Sami zakładamy maski, które mają rozśmieszyć, rozbawić, znieczulić na trudności. Zaczynamy improwizować przed innymi sprawdzając, czy aby oklaski są wystarczająco gromkie, czyli zostaliśmy zaakceptowani, "kupieni" przez widownię, czy poprawiliśmy jej humor lub czy broń Boże kogoś nie uraziliśmy.
Jałowe filmy i seriale, sztuki teatralne, generalnie wytwory całego przemysłu rozrywkowego są "paszą powszednią" dla "głupiego konsumenta". To bezużyteczne wobec życia i śmierci. Ma za zadanie odwrócić naszą uwagę od naszych problemów, choć prawdziwa moc i pasja pojawiają się jedynie wtedy, kiedy zaczynamy je sobie uświadamiać i z nimi pracować.
Marnowane są miliardy złotych rocznie (i to tylko z budżetu), by utrzymać słabe, skrajnie nieświadome, zapatrzone w ekran społeczeństwo konsumpcyjne, które mogłyby posłużyć do zbudowania dla wszystkich mostu "na drugą stronę" (jeśli wiesz co chcę powiedzieć).
Kiedy słuchamy jakiegoś nauczyciela biznesowego, psychoterapeuty związków, lekarza czy naturoterapeuty, polityka, księdza, kogokolwiek, kto przemawia do nas "z katedry", miejmy umiejętność wejrzenia za kurtynę. Dzięki temu żaden autorytet nie stanie się dla nas pułapką, w której stracić można to, co w tym życiu najcenniejsze.
Prawdziwej natury siebie i innych, świata szukajmy poza kurtyną zjawisk zewnętrznych. Zen uczy: drzewa ukazują kształt wiatru.
==
Poczytaj: Głęboka prawda - ostatnia szansa ludzkości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz