Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Największe tabu

Co jest największym tematem tabu? Seks? Nie. Wg mnie jest nim ŚMIERĆ. "Śmierć" to pojęcie, którym obejmujemy pewne zjawisko. Bliżej nieznane zjawisko. Dlatego "śmierć" jest pojęciem mętnym. Niemniej te aspekty zjawiska, jakie nim opatrujemy, kwestionują sens wszystkiego, co nazywamy "życiem". I dlatego nawykowo uciekamy przed wszystkim, co ma ze śmiercią jakiś mocniejszy związek.
Nasze pojęcia pochodzą z doświadczeń. Doświadczenie, jakie mamy w stosunku do śmierci, jest na ogół bardzo płytkie i nie sięga istoty. Nie wyczerpuje całego zjawiska.
Wiemy, że ciało fizyczne umiera i tyle. Ale czy świadomość pozostaje nadal i czy człowiek dysponuje jeszcze tzw. ciałami subtelnymi (są to pewne elementy osobowości, które po śmierci odłączają się od ciała fizycznego) nie wiemy na gruncie pospolitego doświadczenia.
Trwoga ogarnia nas przed świadomością, że stracimy ciało fizyczne, z którym się utożsamiamy. Ja to moje ciało. Kto tak nie myśli? Takich ludzi można policzyć na palcach - mających głębokie przekonanie o tym, że ciało to tylko pojazd i narzędzie dla ducha.
Ducha, który reinkarnuje się i sam nie umiera, jak ciało.
Temat śmierci psuje nam dobrą zabawę. Chodzi o poważne jego potraktowanie (bo można stroić sobie z niej żarty, jak na niektórych filmach amerykańskich z serii "Śmierć na tysiąc sposobów".).
Perspektywa samozagłady (przy założeniu, że jest się swoim ciałem) to najgorsze wyobrażenie, jakie można sobie zadać. Choć jest to tylko hipoteza i myśl, potrafi być na tyle nasycona lękiem i beznadziejnością, że uciekamy od śmierci w ogóle, nie interesując się nią i nie próbując czegoś naprawdę się o niej dowiedzieć.
Jeśli już znajdziemy chwilę dla śmierci, to czytamy idiotyczne podręczniki lub oglądamy płytkie filmy. Nie o takie poznanie mi chodzi - to żadne poznanie, ale ignorowanie i banalizowanie całego tematu. Mówię o poznaniu bezpośrednim. Co je daje? Jak to co: ciało energetyczne i czakry.
(I promocja tej wiedzy jest jednym z priorytetów mojej pracy zawodowej. Chętnych zapraszam do swojej Internetowej Szkoły Medytacji Pawła Karwata.)
Ta wiedza jest zbawcza. Z ciała energetycznego, kiedy dobrze je poznasz w doświadczeniu, przejdziesz z łatwością do ciała astralnego, a potem jesteś już "w domu", "po drugiej stronie". I to bez naiwnego wywoływania "śmierci klinicznej", jak w filmie "Linia życia", która rzeczywiście może pokazywać tylko omamy mózgowe, nie mając żadnej mocy naukowej.
Ciało energetyczne, czakry, ciało astralne - oto Twoje zbawienie od śmierci, oto ścieżka przeznaczona dla całej ludzkości. NIE BYŁO, NIE MA I NIGDY NIE BĘDZIE INNEJ.
Próby poznawania tego inaczej (przez jakieś channelingi i regresingi) są skazane na porażkę i dziecinne. Jeżeli szukasz w czymś innym, to marnujesz czas.
Świadomość tego, że umrzemy, i że warto coś z tym fantem zrobić, jest jednym z najlepszych motywatorów w poznawaniu ciała energetycznego, czakr, aury i całej reszty.
Jeśli masz szansę to robić, a tego nie robisz, jesteś głupcem.

3 komentarze:

  1. Skąd masz pewność, że podróże astralne również nie są omamami mózgu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie piszę o jakichś podróżach, które potrafią być jak najbardziej wytworami wyobraźni. Mówię o poznaniu bezpośrednim, którego nie można zakwestionować, tak jak w przypadku zwykłego poznania zmysłowego. Oczywistość przedmiotowa. Na to nie ma teorii.

      Usuń
    2. No aż chciałbym się zapytać czym się różni poznanie zmysłowe od wytworów wyobraźni (w których też mamy zmysły). Ale ważniejsza jest inna kwestia, która potem mi wpadła do głowy: czemu uważasz regresing za dziecinny? Ciekawe, bo wiele miesięcy temu zastanawiało mnie czy regresing faktycznie można traktować poważnie, ale jakoś wyleciało mi to z głowy.

      Usuń