Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Pierniczki czy opiernicz?

Wielu z nas chce słodzenia. Dzieci, które karmi się cukierkami, stają się chore. Nasze życiowe wybory są podobne. Robimy tak wiele autodestruktywnych rzeczy w sferach finansów, związków, zdrowia, relacji z bliskimi i duchowego rozwoju a oczekujemy, że będziemy ciągle głaskani po główce.
I pojawiają się tacy, którzy z chęcią to zrobią, szczególnie kiedy im za to zapłacimy.
Jak to się powiada w pismach: mówią co łechce ucho. Mówią to, co chcemy usłyszeć.
Ostatecznie żadna korzyść z takiego gadania.
Mamy chore przekonania i chore działania, i to w większości. Tak, w większości powtarzam. Nasze wartości i życie odwrócone są do góry nogami. To, że nie jest tak tragicznie, zawdzięczamy rozwojowi nauki, kultury i etyki, które przewodzi dobra strona kultury masowej. Do pewnych rzeczy jesteśmy przymuszani przez prawo i obyczaje. Gdyby nam to zabrano (gdyby np. rozwiązano kościół katolicki, do którego mam wiele zastrzeżeń, ale doceniam jego etyczną rolę), to mielibyśmy tutaj prawdopodobnie drugi Sajgon.
To jednak, że szukamy autorytetów, które będą nas prowadzić, za nas myśleć i podejmować decyzje, odkrywać prawdę jest jedną z wad, nad jakimi powinniśmy popracować.
Zasługujemy nie na pierniczki, ale na opiernicz. Życie obchodzi się z wieloma z nas bardzo brutalnie, ponieważ jesteśmy nielogiczni, nie liczymy się z jego prawami, nie stosujemy się do nich. Wymyślamy sobie własne zasady, które jednak kolidują z podstawowymi aspektami naszej własnej natury.
To jak wyginanie łokcia w drugą stronę. Czujesz ból? To dobrze. Bo tak być powinno. Zakładasz sobie dźwignię na łokieć czy nadgarstek żywiąc szalone poglądy i je realizując. Dlatego boli.
My jednak zamiast powrócić do rzeczywistości, pytać i poznawać (IKE - pierwsza zasada Huny) twierdzimy, sądzimy i osądzamy. Krytykujemy. Mamy za złe, że ktoś nas opiernicza, że nie częstuje nas pierniczkami.
Czy ja jestem jakimś wyjątkiem? Nie. Nie ma wyjątków. Wszyscy cierpimy i wszyscy musimy się uczyć. Jeżeli ktoś uważa, że jego to nie dotyczy, to powiem mu tyle: "Welcome to Hell", bo niedługo poczuje piekielne płomienie.
Nawróćmy się. Na co? Na ŚWIADOMOŚĆ. ŚWIADOMOŚĆ znaczy, że nie kierujemy się żądzą i gniewem. Że WIDZIMY. Poznajemy zanim coś postanowimy. Dajemy sobie czas i przestrzeń zanim powiemy "kocham Cię" lub "biorę tę pracę", żeby obserwować, potwierdzać, wyciągać wnioski.
Ludzie nie lubią poznawać. Poznanie budzi ich z transu pożądania i hedonizmu, z tego, co w Tybecie nazywa się "przyjemnym rozproszeniem". Jak alkoholicy nie chcą być trzeźwi. Nie rozumieją, że trans przyjemności, w jaki wpadli, jest zarazem transem cierpienia.
Ale mogą zrozumieć. Możemy się przebudzić. Tylko czy tego zechcemy? To zależy już od każdego indywidualnie.
Potrzeba budzić się codziennie, kiedy podnoszą się żądza i gniew, codziennie wyrzekać się tego, co przypadkowe, stawiać sobie cele i kierować swoim życiem. Na Hedonie i pierniczkach daleko nie zajedziemy. Świat będzie dla nas na tyle brutalny, na ile sami będziemy brutalni w hedonizmie i żądzy.
"Natura nie jest uprzejma i mędrzec nie jest uprzejmy" (Lao Tse, "Tao Te Ching").

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz