Zapraszam na nową stronę www.Psychotronet.pl, z usługami psychotronicznymi, Lubartowska Szkoła Psychotroniczna


Szalejemy z tym ciałem

Według tybetańskiego bon istnieją dwie podświadome siły, które potrafią kontrolować nasze życie jeżeli z nimi nie pracujemy: żądza i gniew. Żądza to przywiązanie. Gniew to odpychanie, nienawiść, próba przecięcia przywiązania.
Obie działają razem. Początkowo przywiązanie wydaje się takie piękne, ale szybko przeradza się w gniew kiedy traci się przestrzeń. Osoba, do której się przywiązaliśmy, staje się przeszkodą i przedmiotem nienawiści.
Przywiązanie kieruje się nie tylko do osób, ale i do rzeczy. W zasadzie to na jego podstawie mylimy rzecz z osobą, mianowicie ciało z jaźnią. Przywiązujemy się do ciała. Wskutek tego uważnie nie widzimy, że ciało i osoba to dwa różne byty.
Kiedy przyjrzysz się uważniej ciału zobaczysz w nim tylko ciało. Nie jest ono czymś wartym pożądania. Z perspektywy Twojego serca ciało jest jedną z rzeczy, które zastajesz na świecie i od świata otrzymujesz. To szczególna rzecz, ale tylko rzecz.
Brakuje nam świadomości naszych ciał. Szalejemy na ich punkcie. Chodzi tak o seks, jak i ulepszanie go, upiększanie w nieskończoność. Identyfikujemy się ze swoimi ciałami. Bon nazywa to materializmem. Materializm prowadzi do rozwoju egoizmu, który staje się główną przyczyną cierpienia egzystencjalnego.
Przyjrzyj się uważnie ciału ilekroć dopadnie Cię żądza w seksualnej odsłonie (albo możesz to zrobić z innymi jej przejawami, kiedy np. pożądasz nowego samochodu czy ubrania). Sprawdź czego tak naprawdę pożądasz. Do czego skłania się Twoje przywiązanie. Stań się świadomy. Zaczniesz w końcu zauważać, że jest to poniżające. Że ciało to coś zupełnie różnego od Ciebie i osoby, którą pragniesz "posiąść", "zdobyć" jak rzecz.
Dzisiaj mamy świetną wiedzę o ciele fizycznym. Wyobraź sobie, że Twoje oczy mają wbudowany mikroskop albo wielkie szkło powiększające. Zauważasz na ciele, które tak Cię nęci i kusi pory w skórze, różne inne jej niedoskonałości, bakterie, pot. Wejdź z rentgenem dalej - kości, mięśnie, skóra, limfa, krew, poszczególne narządy jak żołądek, wątroba, trzustka. Zobacz to oczami wyobraźni i zapytaj się siebie: czy warto tego pożądać i pragnąć? Czy jest to właściwe dla mojej istoty? Czy jest to godne mnie samego?
To wszystko sprowadza się do pytania: "kim jestem?" albo "czy jestem swoim ciałem?".
Szkoda, że nie zadajemy sobie takich pytań. Nasze życie i nasz świat wyglądałyby wtedy zupełnie inaczej. Byłby on światem pełnym oświeconych ludzi, właściwości i aktywności, nie zaś wyścigów szczurów, gonitwy za pieniądzem, seksem, powszechnego wyzysku i manipulacji masowymi mediami.
To przywiązanie do ciała kosztuje Cię tak wiele bólu i zmęczenia, błędów i frustracji. Puszka Pandory to żądza, która wraz z gniewem tworzy chaos, w jakim na co dzień żyjemy, choć często nauczyliśmy się go tłumić, zamiatać pod dywan, nie wyzbywając się go jednak, ale cierpiąc wewnętrznie, stając się chorymi duchowo, co potem skutkuje osłabieniem zdrowia i jakości życia na innych poziomach.
Czy jesteś swoim ciałem? Nie chcę zachęcać Cię do wiary w to, że nim nie jesteś, to byłby kolejny stresogenny dogmat, ale do medytacji, do samodzielnego poznania i refleksji.
W moim przypadku, jak i wielu innych ludzi, którzy korzystają z nauk lamów tybetańskich, odkrycie, jakie można poczynić na tym gruncie oznacza wspaniałe wyzwolenie, oczyszczenie i rozluźnienie.
To, że nie jesteś swoim ciałem jest jednym z najważniejszych twierdzeń, jakie mógłbyś usłyszeć, a może i najważniejszym. Wiem, że kwestionuje ono podstawy światopoglądu opartego na identyfikacji z ciałem, ale prawda zawsze wymaga złożenia ofiary z przesądu i zabobonu, nawet jeśli wyznaje go większość ludzi.
80% czy 90% naszej kultury zasadza się na idei ja-ciało. Potrzeba odwagi, żeby rzucić wyzwanie przekonaniu, że jesteśmy swoim ciałem, w czym nie pomaga, ale przeszkadza cała sieć zbudowanych na nim nawyków.
Ale po to tutaj przecież jesteśmy, żeby poznać i urzeczywistnić prawdę, nawet jeśli przeczy ona wszystkiemu, w co do tej pory wierzyliśmy i co uznawaliśmy za realne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz