poniedziałek, 18 marca 2019

Jesteś uczniem w Szkole Prawdy

Każdy z nas żyje i uczy się. Czasami uczy się na błędach cudzych, czasami własnych. Niemniej warto wziąć pod uwagę, że możemy się mylić i że uczymy się, gromadzimy poznanie.
Nikt nie rodzi się z wszechwiedzą, przychodzimy na świat w niewiedzy.
Nasze wybory partnera, pracy, w innych sferach mogą być i często bywają błędne. To wpisane jest w ścieżkę życia.
Ktoś stojący na brzegu i obserwujący kogoś uczącego się pływać może śmiać się z niego i szydzić, że jest taki nieudolny. Sam jednak zajmuje pozycję, w której nigdy nie nauczy się pływania, bo nawet nie zmoczy nóg.
Nie bądźmy dla siebie kimś takim. Nie obwiniajmy się za swoje błędy, nie drwijmy z siebie. Tak niczego się nie nauczymy.
Błąd nie jest po to, by w nim tkwić. Ma nas poinformować którą drogą nie iść i czego nie robić. I co zacząć w życiu naprawiać.
Nie szukajmy błędów, ale kiedy już są to ich używajmy.
Szamanizm to używanie wszystkiego, także pomyłek, by osiągnąć uzdrowienie i równowagę.
Błąd prowadzi do cierpienia a cierpienie może nas obudzić do prawdy. Wszystko zależy od tego, czy go do tego celu użyjemy. Dzięki poznaniu prawdy i jej urzeczywistnieniu pozbędziemy się go.
Od ucznia nie wymaga się, by wszystko wiedział, ale tego, że ma chcieć wiedzieć, a nie tkwić w niewiedzy.
Nie powiem które błędy są konieczne a które zgodziły egoizm i pycha. Problem w tym, że każdy ma ich dużo na swoim koncie i jakoś musimy żyć. Żyjemy zatem tak, by wyciągnąć z nich maksymalną korzyść.
Inny jest rodzaj błędu kogoś, kto uczy się jazdy samochodem, a inny kto kopie psa. Czy to jest jednak błąd techniczny, czy moralny przyjmijmy pozycję ucznia w Szkole Prawdy, jakąkolwiek by ta prawda nie była.

Coś jest nie tak z "huną" Kinga

Właśnie dziś w nocy ostatecznie zerwałem swoje związki ezoteryczne z nauczaniem Serge'a Kinga. Coś jest w tym niezdrowego. Być może pewne rzeczy zostały tu zafałszowane. To szkodliwy przekaz. Nie tylko dlatego, że uczy się tam technik z książek. Dochodzi do podczepień i transferu energii duszy. Wampiryzm. Tak to widzę. Cały ten system to prawdopodobnie kreacja głównego propagatora. Odradzam się tym zajmować. Munin od dzisiaj jest zwolennikiem Huny, ale nie tej co do tej pory.

sobota, 16 marca 2019

Spokój ciała

Pierwsze Schronienie w tantrze tybetańskiej Bön to spokój ciała. Spokój ciała czyli jego rozluźnienie i stabilność.
Nie chcę w tym momencie uczyć praktyk medytacyjnych, od tego są warsztaty na miejscu. Zwracam tylko uwagę na zasadę, i to zasadę uniwersalną.
Kiedy na problemy reagujemy napięciem, to wg pewnych danych naukowych blokujemy część mózgu, która nazywa się "kora nowa". Pozostaje nam odruchowy mózg gadzi, reakcje ataku lub ucieczki. Innymi słowy włącza się małpi rozum.
Spokój jako sposób odpowiadania na problemy, ale i sposób bycia umożliwia przejawianie się inteligencji.
Nie tylko żyć w spokoju ciała, na luzie gdy masz problem. Niech Twoje życie będzie nim przepojone. Tylko tak będziesz w stanie postępować mądrze.
Dzięki praktyce spokoju, tej zasadzie życiowej będziesz mógł ukazywać siebie samego, Twoje prawdziwe ja. Bez niej pozostaje Ci nieustanne udawanie, zakładanie masek, próba zapanowania nad niestabilnością poprzez tworzenie i podtrzymywanie ego - złudnej tożsamości.
Można nauczyć się podchodzić spokojnie do sytuacji. Jak każda umiejętność wymaga to treningu i woli, powtarzania i wytrwałości w postanowieniu.
Dzięki spokojowi uważnie widzisz. Kiedy przestajesz poruszać naczyniem woda staje się przeźroczysta. Widząc to, co jest takim, jakim jest masz możliwość podjęcia adekwatnych temu wyborów, wyborów racjonalnych, mądrych, korzystnych.
Poznanie prawdy wymaga świadomości, uwagi, a uwaga wymaga spokoju ciała, nieporuszoności, bycia we własnym centrum.
Eliminuj agresywne zachowania zastępując je spokojnymi.

piątek, 15 marca 2019

5 km spaceru dziennie

Naukowcy są prawie zgodni, jak mi się zdaje, że powinniśmy poruszać się na nogach minimum 5 km dziennie. Mój kolega naliczył że jest to ok. 10000 kroków.
Ruch nawet typu spacer jest istotny z każdej możliwej perspektywy.
Z punktu widzenia fizjologii ruch stymuluje oddech i metabolizm, rozgrzewając mięśnie. Spacer to masaż stawów i kręgosłupa.
Z punktu widzenia psychotroniki ruch zwiększa ilość prany w czakrach, umożliwia swobodną wymianę energii, doenergetyzowuje, relaksuje, równoważy ciało energetyczne.
Nie zapominaj o ruchu. Kręgosłup wymaga tego do właściwej pracy. Inaczej mogą polecieć Ci różne części ciała, a szczególnie układ nerwowy.
Ruch to zdrowie. Brak ruchu to brak zdrowia.
Ruch to energia. Brak ruchu to brak energii - apatia i letarg, a przede wszystkim strach.

Celować w samego siebie

To jest tak:
1. Świat zewnętrzny daje nam wiele możliwości.
2. Jaźń jest absolutnie indywidualna.
3. Dla jaźni nie ma przypadku, czyli tego, co zewnętrzne jako racji jej status quo.
4. Jaźń ma wszystko "tylko jedno" najlepsze, nieprzypadkowe, jej przeznaczone - sposób pracy, partnera, przyjaciół.
5. Przeznaczenia jaźni nie należy pojmować fatalistyczne, ale charakterologicznie - z jej charakteru i unikalności bierze się to, co jest jej właściwe.
6. Można nie spełnić swojego przeznaczenia w mniejszy lub większy sposób, ignorując samego siebie, czyli nie szukając i nie poznając siebie, podążając natomiast za światem zewnętrznym.
7. Dla jaźni najistotniejszy jest związek.
8. Tego, co przeznaczone jaźni nie wybiera się, dlatego powinniśmy zawiesić decyzje w rzeczach najbardziej istotnych, zwłaszcza w sferach związku i pracy; przełączyć się z działania na poznanie.
9. Wiedza o tym, co przeznaczone jaźni pochodzi z niej samej, nie ze świata.
10. Jaźń posługuje się zdolnościami psychicznymi (paranormalnymi) by przyciągnąć to, co przeznaczone i je rozpoznać.
11. Orientacja na ciało i na zewnątrz odcina nas od głosu wewnętrznego i uniemożliwia odbieranie intuicyjnych wskazówek od jaźni, jak też wizji partnera, związku, właściwej pracy - słowem: przeznaczenia.
12. Należy podążać za intuicją w każdej istotnej sferze i jeśli trzeba płynąć pod prąd, składając w ofierze chwilową przyjemność i atrakcję.
Powiedzenie kyudo, japońskiej sztuki strzelania z łuku opartej o Zen głosi: doskonały łucznik celuje w samego siebie, nie strzela dla nagrody. W tym powiedzeniu znajdziesz najwyższą praktyczną mądrość życiową.
Nie celuj w świat i to, co oferuje, celuj natomiast w siebie by tworzyć okazje jak król życia, a nie chwytać je jak życiowy żebrak.
Jeżeli nie będziesz skupiał się na swoim wnętrzu, na jaźni, nie będziesz w stanie odebrać przewodnictwa duchowego w kierunku tego, co jest Ci przeznaczone.

czwartek, 14 marca 2019

Prawda

Wszyscy szukamy oparcia, tego co pewne i stabilne. Szukamy na zewnątrz a znaleźć możemy tylko wewnątrz.
Każdy z nas ma prawo do prawdy. Do jej poznania i urzeczywistnienia. Mówiąc o prawdzie nie mam na myśli teorii, ale własną prawdziwą naturę, to kim jesteśmy.
Musimy zacząć być świadomymi siebie. Odróżniać siebie od innych i od świata. Postrzegać siebie jako odrębnych, co skutecznie bywa zwalczane.
Prywatność banalizuje się, kultura masowa w postaci wszelkiej - od religii po telewizję - kolektywizuje nas, odwracając uwagę od własnej jaźni. Nie mogą do nas docierać wskutek tego informacje dotyczące nas samych. Oczywiście nie mass kultura jest źródłem tegoż, ale nasza własna ignorancja.
Kiedy nie jesteśmy receptywnie nastawieni na siebie to świat zewnętrzny nas przygniata. Stajemy się zdominowani przez otoczenie i okoliczności. Tracimy kontakt z własnym ja i popełniamy błąd za błędem pod swoim adresem. Układany sobie życie na opak, niezgodnie z samymi sobą.
Czcimy zewnętrzne autorytety i źródła norm, poczucie bezpieczeństwa czerpiąc z poddania się im - konformizmu.
Wsłuchajmy się w swój głos wewnętrzny. Czego tak naprawdę pragniemy? Kim tak naprawdę jesteśmy? Tylko dzięki tej wiedzy bedziemy w stanie żyć życiem zwycięskim, szczęśliwym, zamiast chybiać celu.
Zamiast podążać stale ścieżkami zewnętrznymi zatrzymajmy się i skierujmy do wnętrza. Co tam w ogóle się dzieje? O czym marzę? Czego się obawiam? Jakie są moje preferencje odnośnie pracy, partnera, stylu życia? Co mi odpowiada a co nie, kto mi pasuje a kto nie harmonizuje ze mną.
Musimy zacząć traktować poważnie samych siebie. Jesteśmy bytami realnymi, ośrodkami świadomości i wpływu, jesteśmy osobami.
Bez prawdy nie wiemy kim jesteśmy, po co tu jesteśmy, dokąd zmierzamy i skąd przychodzimy.

Czym jest szamańskie doświadczenie?

Mogłeś słyszeć czy czytać o historiach, kiedy ktoś stawał się szamanem kiedy uderzał w niego piorun, chorował na nieuleczalną chorobę i się uzdrowił albo był martwy i został wskrzeszony. Uważam takie rzeczy za niebezpieczne.
Podświadomość może chcieć powtarzać je i młodzi ludzie, nasłuchawszy się czy naczytawszy, potrafią mocno się skrzywdzić tego rodzaju wzorcami.
Czym jest szamanizm z mojego punktu widzenia? Powiem tak, że ludzie o szamańskich atrybutach często sami sobie psują zdrowie i życie, bo nie są ukierunkowani. Mają intensywną wyobraźnię i nietypową wrażliwość, i to powoduje, że sami wytwarzają sobie różne nietypowe problemy. Nie jest to jednak ich zaleta, lecz wada.
Potrzebują nauczyciela i terapii, jak każdy zresztą. Oni jednak, na ogół, dużo bardziej.
Doświadczenie szamańskie... to trochę abstrakcyjne pojęcie. Ja widzę inaczej całą sprawę. Nie ma czegoś takiego jak konkretne szamańskie doświadczenie - szamanizm to używanie wielu doświadczeń.
To sztuka posługiwania się wieloma środkami w celach uzdrowicielskich. I szamanizm praktykuje wielu ludzi, tak rozumiany szamanizm. Robi to mój nauczyciel dla przykładu i jest w tym mistrzem.
On stosuje najrozmaitsze metody, bywa że i niekonwencjonalne - z punktu widzenia np. lekarza czy Kowalskiego. Nie nazywa tego szamanizmem, ale tym jest szamanizm, moim zdaniem, właśnie tradycyjnie pojęty.
Oczywiście potrzeba znać się na tym, wiedzieć co wybrać i kiedy.
Nie róbmy więc z szamanizmu problemu. Kiedy umiejętności i wiadomości niektórych uzdrowicieli stają się odpowiednio szerokie i niekonwencjonalne, wchodzą w szamanizm. I dzieje się to naturalnie. Ale trzymają się ścieżki terapii  zdrowia, a nie szaleństwa, omamów i dziwnych znaków.
Szamanizm to kultywowanie normalności i normalność jest ścieżką szamana. Ludzi uzdrawia się do normalności, a nie dziwactw.
Samemu potrzeba być normalnym, bo nie damy innym tego, czego nie mamy.
Pojęcia szamanizmu oparte na telewizji i kinie są do bani. Tak naprawdę trzeba skłonić się ku realnym ludziom, ku uzdrowicielom, jak mój nauczyciel, lamowie parający się medycyną tybetańską i szamanizmem czy inni specjaliści, by cokolwiek o tym wiedzieć.
Dla mnie szaman to osoba, która łączy zdolności naturoterapeuty ze zdolnościami ezoteryka. I tyle. To nie jest sztuka sama w sobie, ale bardziej szerokie i mniej konwencjonalne podejście do uzdrawiania.

środa, 13 marca 2019

Panowanie w życiu

Ideą niezwykle szamańską jest idea panowania. Uważam, że słowo "władza" jest jednym z najpiękniejszych. Starogreckie "arche", pojęcie rozpoczynające całą zachodnią filozofię, z której zrodziła się potem nauka znaczy właśnie "władza".
Celem szamanizmu jest to, by praktykujący przejął władzę nad własnym życiem. Chodzi o to, by podporządkować sobie wszystkie dziedziny życia, jak finanse, związek, zdrowie, rodzina, duchowość.
Władza oznacza, że eliminujesz przypadkowość. Oczywiście władza absolutna jest niemożliwa, ale możemy być panujący na tyle, by prowadzić spełnione życie.
Wielu, może większość zdaje się na przypadkowość mówiąc: jakoś to będzie. Naiwnie wierzymy, że życie samo nam się poukłada i nie robimy w tę stronę nic. Albo działamy odwrotnie: chwytamy każdą nadarzającą się okazję, jakby była ostatnią rzeczą w życiu. Brak nam zmysłu perspektywicznego. Taki zmysł jest niezbędny by np. stać się miliarderem czy multimilionerem w biznesie. Oznacza on w praktyce odkładanie gratyfikacji w czasie, przestawienie się na tworzenie okazji a nie ich chwytanie.
Zasady, które są skuteczne w biznesie, odnoszą się i do innych dziedzin życia. Na tych samych zasadach wznosi się wielkie budowle. Nikt nie robi tego przypadkowo. Wszystko musi być poddane władzy.
Skoro dom, w którym mieszkamy wznosimy nieprzypadkowo, dlaczego pozwalamy sobie na przypadkowość w sferach tak ważnych, jak związek czy praca?
Powinniśmy rozciągnąć zasadę władzy na wszystko, co ma z nami związek. Nie mówię oczywiście o panowaniu nad ludźmi. Dla tych, którzy mają odwagę i zdecydują wprowadzić tę zasadę do mrocznej tematyki śmierci czeka prezent. Jaki? Sam sobie sprawdź.

Kolor bloga

A jednak przekonałem się do bieli... Po konsultacji...

wtorek, 12 marca 2019

Jak zachodzi proces uzdrawiania?

Wielu zastanawia się jak zachodzi uzdrawianie. Wypiszę w punktach kilka związanych z nim twierdzeń.
1. Uzdrawianie polega na zmianach dokonywanych w ciele energetycznym, które następnie pobudza regeneracyjne właściwości organów.
2. Ciało posiada fantomowe repliki narządów, każda część ciała ma energetyczną matrycę - ja ją regeneruję a ona regeneruje grubofizyczny narząd.
3. Czakry są zmysłami poznania i działania, są też siłowniami rozprowadzającymi bioenergię do fantomowych matryc narządów.
4. Za pomocą czakr można komunikować się na odległość i dokonywać diagnozy i terapii bioenergetycznej.
5. Istotą uzdrawiania jest pomagać człowiekowi samemu się uzdrawiać, bez uzależniania się od uzdrowiciela.
6. Nie stawiamy ograniczeń temu co można uzdrowić, układ odpornościowy zdumiewa nawet lekarzy, po prostu robimy swoje - uleczalne czy nieuleczalne to określenia konwencjonalne, a nie naukowe.
7. Zanim problem stanie się mocno widoczny na zewnątrz, rozwija się w fazie ukrytej, przedklinicznej - lepiej rozpoznać i usunąć go w tej fazie, w której nie ukazują go nawet badania lekarskie, a zauważa je uzdrowiciel.

Bądź centrum, nie satelitą

Chcesz zmienić swoje życie? Każdy ma coś do zmiany. I prawie każdy popełnia pewien kardynalny błąd. Widzi siebie jako satelitę, a nie centrum.
Innymi słowy stawia sam siebie w pozycji piłki, a nie gracza.
Ganiamy za pieniędzmi, seksem, promocjami w marketach, wybitnymi ludźmi. Zamiast stać stabilnie w miejscu i działać siłą własnej masy, swoją duchową i energetyczną grawitacją my stałe poruszamy się i przemieszczamy do jakiegoś "tam". W tym magicznym "tam" jest zawsze lepiej, jest wręcz wspaniale, problem tylko w tym, że nigdy nas "tam" nie ma.
Ale to właśnie "tu" istnieje cała obfitość mocy do zmiany. Jeżeli nie ma nas ani "tam", ani "tu", to na pewno czujemy się i jesteśmy słabi, zrezygnowani i nieskuteczni.
Bądźmy gwiazdami a nie księżycami. Świećmy własnym światłem, pochodzących z wnętrza, a nie odbitym.
Dlatego musimy nauczyć się bycia tu i teraz, czerpania z siebie wiedzy i mocy, bycia dla siebie źródłem.
Prawo Przyciągania działa tylko wtedy, gdy jesteś osadzony w centrum, a nie kiedy biegasz jak piesek za rzuconą kością.
Chcesz zmienić życie w sferach pieniędzy, związku, zdrowia, rodziny i duchowości? Nie słuchaj Amerykańców, którzy mówią Ci "zrób coś!". Właśnie odwrotnie - zatrzymaj się i zacznij generować moc przyciągania z własnej jaźni. Telepatia i telekineza załatwią resztę, a pomysłów dostarczy Ci intuicja. Full service.

Usługa jasnowidzenia - kiedy i na co

Ryba psuje się od głowy i wiedza jest tym, czego brak powoduje ogólną degradację życia. Kiedy nie jesteś czegoś świadomy to zarazem nie masz wyboru, który odnosiłby się do tego.
Nie wiedząc co się dzieje nie wiesz jak postąpić, działasz na oślep, na chybił-trafił.
Odczyt pokazuje Ci to, co dzieje się w Twojej podświadomości, jakie czakry, obszary życia, uwarunkowania, skłonności, ralacje układają się tak, że pojawia się problem.
Jasnowidzenie może służyć również do poszukiwania rozwiązań, bardzo często pokazują się porady, sugestie.
Wiele osób może się zdumieć trafnością i szczegółowością wglądu. Dostosowuje się on jednak do sytuacji. Nie ja mam na to wpływ.
Po prostu patrzę i notuję to, co widzę.
W odróżnieniu od wróżb ja używam świadomości do zrobienia odczytu, a nie podświadomości i symboliki np. kart. Jest to dużo trudniejsze, wymagające większej ilości pracy. Mam jednak pewność, że to, co widzę ma też sens.
W odczytach można badać wszystko i wszystkich. To oczywiście kosztuje i należy się zastanowić. Każdy na ogół wie co go boli i z czym ma problem.
Dobrze jest raz na jakiś czas, powiedzmy na pół roku zgłaszać się na odczyt w sferze zdrowia. Nie zastępuję oczywiście diagnozy lekarskiej, ale ją uzupełniam. Możesz być w szoku że diagnoza jest trafna i pokrywa się z wynikami badań.
W odczycie dla zdrowia poruszane są różne aspekty, także psychiczne.
Możesz też zgłosić się po odczyt dla sfery finansów - ogólnie lub szczegółowo na dany temat. To bardzo problematyczny i stresogenny aspekt życia, jakże często pomijany.
Związek również da się przeskanować. Można sprawdzić jak to wygląda, co należałoby zmienić lub dlaczego coś nie gra. Nie musisz być w związku żeby można było przebadać tę sferę.
Generalnie odczyt można zrobić na wszystko w sensie ogólnym lub szczegółowym. W pierwszym wariancie po prostu zaglądam do danej sfery, w drugim określasz jakiś szczegółowy w niej temat, np. nawiązanie współpracy z firmą X albo wejście w konkubinat z Panem Y.
Jeden odczyt poświęca się jednemu tematowi.
Jeżeli masz jakieś pytania, wątpliwości po prostu napisz lub zadzwoń.

poniedziałek, 11 marca 2019

Pięć razy "nie jesteś"

Lamowie Bön uczą pewnej prawdy dotyczącej każdego człowieka. Lama to niekoniecznie mnich - dodam. Znaczy to, że wiedza ta i jej zgłębienie nie wymaga ascezy. To nauka dla każdego.
Bön głosi, że nikt z nas nie jest:
1. Swoim ciałem. Nie jesteś żadną częścią swojego ciała ani ich zespołem. Nieważne jak piękne lub jak szpetne może być Twoje ciało - to coś zewnętrznego wobec Ciebie. Nie jest częścią Ciebie, tak jak pojazd nie jest częścią kierowcy. Nie powoduje to, że staje się nieważne - stanowi ono jednak tylko narzędzie.
Są tacy, którzy noszą się z urodą ciała i pragną przyćmić innych. Chodzą na siłownię lub do kosmetyczki by czuć się kimś. Ci ludzie należą do najmniej rozwiniętych. Nie oznacza to jednak, że siłownia czy fitness lub kosmetyczka są czymś złym. Po prostu ciało to nie Ty.
2. Swoją mową. Mowa to sfera głosu zewnętrznego i wewnętrznego. Na pewno nieraz doświadczyłeś wewnętrznego bełkotu. Mówimy do innych, ale i do siebie. Komentujemy, nazywamy osoby i rzeczy, żyjemy przez głos jakby obok ciała. Nie jesteśmy nim jednak. Komentator i krytyk w naszej głowie to nie my.
Niektórzy szczycą się swoją elokwencją - to naiwne.
3. Swoim umysłem. Nie jesteś myślami, które tworzysz, obrazami, wizjami, fantasmagoriami. Żadne wyobrażenie nie może przedstawić prawdziwego Ciebie. Myśli nie są w stanie Cię uchwycić, pojąć, tak jak ślepy ptak nie ogarnie granic nieba. Nosimy obraz siebie, ale jest to część ego, a nie jaźń. Jaźni nie można poznać przez umysł.
Niektórzy emancypują się swoją pomysłowością i inną kreatywnością mentalną. Ich ego chełpi się tym, że myślą: więcej, lepiej i skuteczniej niż inni. Tak naprawdę jednak stają się przez to jeszcze głupsi i bardziej poddani iluzji.
4. Swoimi właściwościami. Mamy różne umiejętności, wykształcenie, osobowość. Ale to nie my. Niektórzy wywyższają się nad innych swoimi tytułami naukowymi i innymi nabytymi cechami. To nie ma nic wspólnego z ich prawdziwym ja.
Jestem bardziej pokorny, czuły, wrażliwy, sympatyczny, ogarnięty, moralny, uczynny, zdyscyplinowany, pracowity niż ty, głupi - myśli głupszy.
5. Swoimi działaniami. To, co robisz i Ty, który to robisz to nie jest to samo. Żadne działanie nie wyczerpie Twojej istoty. Amerykańcy uczą, by robić, robić, robić. Ich narodową filozofią jest pragmatyzm. Utożsamiają się z działaniami. Oceniają po tym ludzi i siebie. Twoja godność jednak nie zależy od Twoich uczynków.
Wielu chełpi się tym, co zrobili lub robią. Chcą tym zaimponować innym. To żałosne.
Nie dotknąłem w tym tekście głębokich aspektów doświadczenia Bön. To kwestia codziennej praktyki i obserwacji życia.
Przez to, że identyfikujemy się ze swoimi ciałami, mową, umysłami, właściwościami i działaniami tworzymy i umacniamy ego, czyli egoizm. Tak naprawdę żyjemy w złudzeniu, identyfikując się z przypadłościami. Nie znamy prawdziwych siebie, swojej substancji. Czujemy się coraz bardziej zrozpaczeni i zagubieni. Im więcej identyfikacji i ego, tym więcej cierpienia.
Rozwijamy ego w nadziei, że spowoduje to wyzwolenie, że w końcu będziemy czuć się kimś, ale dzieje się odwrotnie.

Na czym polegać w życiu?

Tybetański Bön nauczył mnie pewnych fundamentalnych zasad i praktyk. Jedna z nich nazywa się "Trzy Schronienia", a chodzi mi szczególnie o pierwsze schronienie, związane ze spokojem ciała.
Praktyka polega na łączeniu się z odczuciem stabilności, spokoju, jakie daje ciało. Robi się to dostatecznie długo, by doświadczenie było odpowiednio mocne.
Dzięki temu nawiązuje się kontakt ze stabilnym, przekraczającym narodziny i śmierć aspektem siebie samego.
Kiedy nie masz kontaktu z samym sobą w aspekcie stabilności, to szukasz czegoś pewnego i stabilnego na zewnątrz. Ludzie mają różne takie oparcia: rodzina, religia, praca, guru, nauka, rozrywka.
Czepiamy się form zewnętrznych w nadziei, że znajdziemy w nich swój status quo, swoje korzenie. Problem w tym, że wszystko jest przemijające i niepewne a na zewnątrz można znaleźć co najwyżej wsparcie, ale nie oparcie.
Oparcie znaleźć można tylko we własnej jaźni. I do odkrycia tego prowadzi praktyka Trzech Schronień.
Jeśli czujesz niepokój egzystencjalny i zatraciłeś poczucie stabilności, obiektywności i pewności, to nie szukaj go nadal na zewnątrz, bo to właśnie jest przyczyną Twojego stanu. Skieruj się na swoje wewnętrzne doświadczenie.
Nie chcę byś ćwiczył schronienia bez nauczyciela. Każdą praktykę powinno się poznawać od kogoś wprowadzającego bezpośrednio i kompetentnego.
Pragnę Ci tylko wskazać kierunek, jest nim Twoje ja, prawdziwa jaźń a nie świat.
Istota schronień to nie praktyka, ale przebudzenie świadomości do swojej prawdziwej jaźni. Praktyki mogą pomóc, ale możesz też osiągnąć esencję bez technik. Szukaj siebie, bo bez tego będziesz czuł się coraz bardziej zagubiony i niestabilny.

Prawda - to jest fundament mojej relacji z Klientami

Zamierzam na blogu dzielić się różnymi wiadomościami, a niekiedy się zwierzać. Tylko wtedy Czytelnik, który zostanie moim Klientem będzie mógł zrobić to samo i szczerze.
Oczywiście pominę wątki intymne i mocno prywatne, ale część prywatności będę musiał odsłonić. Jestem to winien tym, którzy będą musieli zrobić to samo zamawiając usługę: uzdrawianie lub odczyt.
Pragnę ukazać moją ludzką twarz, a ludzką rzeczą jest błądzić. Będę więc pisał o swoich błędach, na których się czegoś nauczyłem.
Zauważyłem że wielu multimilionerów ucząc biznesu robi to samo. Jeśli chcesz od innych prawdy musisz dać prawdę.
Miałem dawniej Klientów, którzy w związku z ezoterycznym poglądem i na kanwie tego, co pisałem na blogu, a pisałem mało o sobie i swoich ludzkich cechach, traktowali mnie jak jakiegoś nadczłowieka. Od takiego oczekuje się nadczłowieczeństwa.
Ten, kto kreuje się na kogoś nadzwyczajnego wzbudza w innych nadzwyczajne oczekiwania, których nie będzie w stanie spełnić.
Amerykańcy uczą w biznesie, by nie pisać nic negatywnego, ale ja traktuję kulturę, a właściwie cywilizację amerykańską jako dziecinną.
Negatywne jest nam potrzebne.
Uczę się technik aktorskich i jedna z nich nazywa się "repetition", czyli "powtarzanie". Obserwujesz szczegół w wyglądzie, zachowaniu partnera i stwierdzasz go patrząc mu w oczy, np. jesteś smutny. Partner powtarza to w pierwszej osobie: jestem smutny. I tak to trwa. Potem można wybrać inny szczegół, zmienia się osobę itd.
Efektem tego jest naprawdę coś wspaniałego, wielka elastyczność, kontrola emocji, umiejętności aktorskie polegające na wkładaniu ich w rolę.
To wszystko jednak dzięki prawdzie. Musisz mówić o pozytywnych i negatywnych uczuciach. W pewnym momencie przestajesz je oceniać. One po prostu są i to jest prawdziwe.
Nie tłumisz ich, nie fałszujesz.
Poznałem różnych szeroko reklamowanych "miszczów" w gazetach ezoterycznych, którzy są zwykłymi skurwielami. Do tego niebezpiecznymi. Oszukują ludzi swoim pozerstwem, a potem tak czy inaczej krzywdzą ich swoim brakiem kompetencji i pozoranctwem.
Ja chcę zbudować moją relację z Klientami na prawdzie. Jaki jestem na co dzień, taki chcę być na blogu. Żadnego ubierania stroju i maski szamana-świętoszka.
Zresztą Munin Szaman to pewna kreacja, jak np. wróżka Esmeralda czy tarocista Ezoteriusz.
W kreacji jednak także musi być prawda.
Każdemu polecam repetition. Oczywiście z nauczycielem. To doskonała terapia.
Kiedyś jeden z Czytelników bloga zarzucił mi że podaję się za nadzwyczajnego i nieomylnego. O.K., być może tak było. Dał mi instrukcję jak powinna wyglądać moja strona. Powinienem na niej pisać o swoich błędach, pomyłkach i wadach, bo Homo sum humani nihil a me alienum puto.

Otwarcie gabinetu naturoterapii i psychotroniki w Lubartowie

Chciałbym uroczyście poinformować że 22 marca będzie miało miejsce otwarcie filii Centrum Naturoterapii Ośrodka Szkolenia Psychotroników EURO-NATURA z Krosna w Lubartowie.
Będzie można skorzystać z różnego rodzaju pomocy. Więcej informacji na tej stronie.
Opiekuję się tą filią, powstała z mojej inicjatywy.
W Lubartowie nie ma tego rodzaju usług na takim poziomie, jaki reprezentuje mój nauczyciel i jego uczniowie.
Ja będę tam na razie pracował w sprzedaży suplementów i ziół. Można też umawiać się na spotkania szamańskie, gdyby ktoś miał potrzebę, nie jest to jednak oficjalną częścią oferty. Po prostu dysponuję swoim pomieszczeniem w tym lokalu. Informacja jest tylko dla Was, Czytelnicy bloga.
Centrum ma własne sprawdzone metody i logikę. Filie działają w kilku miastach.
Zapraszam wszystkich, którym do Lubartowa najbliżej lub którzy chcą się ze mną spotkać.
Ale najważniejsze są oferty Centrum. Kompleksowa pomoc naturoterapeutyczna: kręgarstwo i chiropraktyka, bioenergoterapia, masaże, zielarstwo, inne metody.
Prowadzimy też zapisy do szkoły, która przygotowuje do egzaminów na naturopatę i bioenergoterapeutę. Naprawdę warto.
Przejrzyj stronę www.naturterapia.pl, gdzie znajdziesz też informacje o szkole.
Będę się trochę udzielał jako nauczyciel pewnych rzeczy, np. z Huny.

Forma bloga jako sposób komunikacji z moimi Klientami

Przeszedłem różne koncepcje komunikacji z Klientem i doszedłem do punktu wyjścia. Zaczynałem od bloga i wróciłem do bloga.
Przez jakiś czas chciałem sprawdzić formułę sprzedażową. Ma ona pewien sens i prawdopodobnie zostanie na projekcie Psychotronet.
Chodzi o to, że Klienci są różni i nie da się na jednym kanale komunikacji dostroić do wszystkich.
Jedni lubią czytać informacje szczegółowe, a inni uważają je za lanie wody i przechodzą od razu do sedna sprawy. Innymi słowy jednym odpowiada formuła sprzedażowa, kiedy strona informuje tylko o ofercie i nic ich nie rozprasza, zaś inni wolą sobie poczytać czy pooglądać.
Naprawdę trudno jest wyjść naprzeciw różnym targetom (tak się śmiesznie nazywa potencjalnych Klientów w marketingu), i dlatego tyle niepewności było we mnie. Nie wiedziałem (i dotąd nie wiem do końca) jaka formuła będzie najlepsza. Z ludźmi nigdy nic nie wiadomo. Dlatego musimy mieć odwagę by spróbować i zaufać.
Przyznaję, że zmiany takie odbijają się na kieszeni, bo wszyscy szukamy stabilności. I jest to bardzo dobre pragnienie.
Droga do niej jednak bywa burzliwa, chaotyczna, pełna prób i błędów.
Odnosi się to także do mojego bloga.
Widzę jednak, że w tym co teraz robię jest pewna spójność. Tworzę wpisy podobne do tych sześć, siedem lat temu. Klimat się nie zmienił. Ja się trochę zmieniłem, zmieniły się metody, ale koncepcja usług szamańskich i szamańskiego bloga pozostała.
Różnie zapatrywałem się na samą nazwę. Obawiałem się przez jakiś czas, że będę używaniem jej wspierał niebezpiecznych i pomieszanych samozwańców bez żadnej szkoły i nauczyciela prowadzącego (o szamanizmie bez sukcesji i mistrzów zapomnij, nie ma czegoś takiego). Potem jednak pomyślałem, że może warto spojrzeć na to odwrotnie. Dam dobry przykład, zdrowy i bezpieczny wzorzec. Tak być może pomogę osobom żyjącym w uwarunkowaniu i błędzie.
Bo kto ma tworzyć kanony normalności? Jeśli tradycja ludzka, to szamani byli na długo przed lekarzami i to lekarze wydają się być niekonwencjonalni. Tradycje szamańskie liczą długie wieki a lekarska, oficjalna może z jeden, albo półtora.
Zdecydowałem, że będę głosił szamanizm w ścisłym związku z zawodami w Polsce (bienergoterapeuta, biomasażysta, naturopata, radiesteta, wróżbita, astrolog, zielarz-fitoterapeuta - połączenie tego to właśnie Munin, szaman). Niektóre muszę odnowić, inne nabyć, ale pragnę zwrócić uwagę Czytelników na to, co ma swoją nośność, nie jest wymysłem nawiedzonego internetowego maga, wiąże się ze współpracą wielu mocno zaangażowanych ludzi.
Nikt nie odkrywa niczego tylko dla siebie - głosił Jiddu Krishnamurti. Tworzymy wspólnotę wiedzy i zwłaszcza ta, która tyczy się usług związanych ze zdrowiem powinna być odpowiednio zweryfikowana przez licznych.
Niemniej wykraczam jednak poza konwencje. Na tym polega szamanizm. I dlatego jest to dużo bardziej trudne do osiągnięcia i odpowiedzialne moralnie, czyli karmicznie.
Ale taki już jestem, inaczej nie umiem, nie potrafię zmieścić się w żadnym szablonie a uwierz, że naprawdę chciałem i rozpaczliwie próbowałem. Za każdym razem ponosiłem druzgoczącą, także ekonomicznie, porażkę.
Skoro już musi być ten Munin Szaman, to niech będzie.
Mistrz Zen Rinzai powiedział: stan buddy nie jest konkretnym stanem, to czynienie użytku z wielu stanów. Szamanizm nie jest konkretnym rzemiosłem, to czynienie użytku z wielu rzemiosł i umiejętności.

Jakie korzyści odniesiesz z przekazu uzdrowicielskiego

Co takiego przyniesie Ci przekaz uzdrowicielski? Po co go zamawiać?
Niektórzy twierdzą, że są w stanie samodzielnie wyrównać swoją energetykę, czakry, kanały. I niektórzy z niektórych faktycznie to umieją. Ale Ci ludzie musieli być przez lata szkoleni w pracy z energią.
Bo nie ma innej opcji. Tej wiedzy nie nauczysz się szybko. Owszem techniki przyswoisz, ale miną lata zanim je dostatecznie opanujesz, by naprawdę być specjalistą potrafiącym sobie w większości sytuacji wystarczyć.
Po to zgłaszasz się do uzdrowiciela. On zajmuje się tym zawodowo.
Po co zatem zgłaszać się na sesje? Właśnie po to: by wyrównać energetycznie Twoje ciało. Uzupełnić niedobory czakr i narządów. Uzdrawianie z chorób to proces wtórny. Jest efektem dostarczenia ciału bioenergii.
Wyrównywanie energetyki ma znaczenie nie tylko dla zdrowia. Skorzysta na tym każda dziedzina życia.
Zaburzenia, bloki wewnątrz prowadzą do różnych zaburzeń i bloków na zewnątrz.
Przyblokowane czakry powodują, że nie czujemy się sobą i nie zachowujemy się jak my. Mamy wyrażenie, że żyjemy nie swoim życiem; że uczestniczymy tylko w czymś, lecz tego nie tworzymy.
Uzdrawianie jest przede wszystkim dla zdrowych, dla ludzi chcących zachować równowagę, bo dzięki niej nie staną się chorzy. Z chorymi bywa różnie. Wielu można pomóc samą bioenergią, ale inni wymagają jeszcze dodatkowych metod.
Korzyść z przekazów jest taka, by pomóc Ci wrócić do siebie samego i umocnić się w tym stanie. To oznacza prawdziwa psychoduchowa równowaga. A to, że uzdrawianie pomaga ciału i zewnętrznym okolicznościom to kwestia drugorzędna. To dobrze, że tak się dzieje, ale ciało nie jest celem terapii, tak jak zdrowie nie jest brakiem choroby a życie wegetacją biologiczną.
Celem uzdrowicielstwa jest duch, jaźń, wspomaganie osoby jako osoby, a nie materialistyczne korzyści dla ciała i okoliczności.
Zbyt często myślimy dziś o uzdrawianiu w tych kategoriach, jakbyśmy byli ciałami a nie jaźniami. Owszem, ciało się regeneruje, ale to za mało by czuć się zdrowym jako osoba. Psychika, duch to właściwy cel uzdrowicielstwa.
Reasumując: po co miałbyś zamawiać uzdrawianie? Zrób to dla własnego ducha. Cała reszta to tylko przypisy.

niedziela, 10 marca 2019

Ciemność w szamanizmie tybetańskim

W tybetańskiej tradycji Bön mówi się wiele o ciemności. Bön to szkoła buddyzmu tybetańskiego (pochodząca od innego mędrca niż Siddhartha Gautama), zawierająca w sobie szamańskie nauki i praktyki. Ciemność jako zjawisko naturalne, jako przedmiot medytacji ma wspaniałe, oczyszczające i oświecające właściwości.
Lamowie uczą: by doświadczyć światła musisz skonfrontować się z ciemnością. Ciemność to droga do przebudzenia świadomości i samopoznania.
Ciemności nie powinniśmy się bać. Należy nauczyć się w niej widzieć sprzymierzeńca. Pozwala ona wyciszyć, uspokoić zmysły, by móc skuteczniej skupiać się na umyśle i duchu.
Naukowcy nawet głoszą, że ciemność jest niezbędna ciału do wypoczynku. Szyszynka prawie tylko w ciemności może wytwarzać hormon melatoninę, niezbędną do zachowania ogólnego zdrowia komórek.
Ciemność to coś, przed czym wielu z nas ucieka. A przecież księża ubierają się na czarno. Powinni kojarzyć nam się z dobrem moralnym i zaletami ducha.
Skąd taki przestrach mrokiem? Sądzę, że wynika to z nadmiernego skupienia uwagi na zewnątrz. Widzimy wtedy tylko zjawisko, ale nie postrzegamy subtelnych zmian energetycznych i mentalnych.
Cień to komponenta dzieł malarskich. Powinniśmy częściej korzystać z czerni, która według Tybetańczyków uwalnia człowieka od egoizmu, naiwności i rozwija tzw. gniewny aspekt - odwagę, nieustraszoność, asertywność.
Czarne światło wykorzystywane jest w tybetańskiej jodze snu i śnienia jako kula wyobrażana w czakrze krocza, stymulująca rozwój gniewnego aspektu.
Oczywiście nie namawiam Cię tu do ćwiczenia samemu, a tylko z nauczycielem.
Czerń nie jest zła, nie ma złej barwy. Oczywiście przesada zawsze prowadzi do skrajności i dysharmonii.

Jak wyobrażam sobie idealną współpracę z Klientem

Moje usługi są po to, by nieść pomoc. Ja pomagam Klientowi swoimi umiejętnościami a Klient mnie swoimi pieniędzmi.
Jednym z celów każdej firmy jest zysk i powiem pokrótce jak ja sobie wyobrażam idealną, tak to nazwijmy, relację.
Nie życzę nikomu problemów i nie zamierzam ich także nikomu wmawiać. Intensywne sesje przeznaczone są dla osób w szczególnych sytuacjach, i takich Klientów także mam.
Korzyści, jakie przynosi uzdrawianie, bioterapia są dużo większe, kiedy korzystamy z niej jako osoby zdrowe. Dlatego idealna sytuacja jest wtedy, gdy osoba zdrowa dba o siebie profilaktycznie.
Nie musi wtedy zamawiać dużo (oczywiście może jeśli ją na to stać). Jeden przekaz w miesiącu większości zdecydowanie wystarczy, by zachować czakry i ciało energetyczne doenergetyzowanymi.
Odblokowane czakry to nie tylko zdrowie, ale i kreatywność, odkrywanie swojej pasji, życie pełne energii, samopoznanie i rozwój. To możliwość skutecznej samorealizacji.
Dlatego myślę sobie, że idealna sytuacja jest taka, gdy Klient wspiera się niewielką ilością przekazów w różnych sytuacjach, a nie tylko wtedy, gdy ma poważny problem.
Mądrzej jest zapobiegać niż leczyć, trzymać rękę na pulsie niż zgłaszać się dopiero gdy pojawia się mocny ból.
Lepiej nie dopuszczać do choroby już ją leczyć.
Dlatego kieruję ofertę do osób w sytuacji, w której można głównie zapobiegać. Oczywiście usługi są dla cierpiących, także na poważne dolegliwości, ale lepiej gdy ktoś zostanie zachęcony do zamówienia sobie sesji za 150 zł gdy czuje się dobrze, by czuć się jeszcze lepiej i regularnie podtrzymywać, wspierać i pogłębiać dobrostan, niż miałby wydać 1500 zł, bo pominął wcześniej możliwość profilaktyki.

sobota, 9 marca 2019

Po co tu jesteśmy?

Życie kończy się śmiercią. Ameryki nie odkryłem, prawda? A jednak truizm nie jest do końca tak powszechny, jak być powinien. Bo żyjemy tak, jakbyśmy mieli nie umrzeć. Bawimy się życiem i nie szukamy prawdy.
Starzejemy się i nasze ciało coraz mniej ma czasu. Życie większości ludzi orientuje się na ciało i utożsamiają się z nim. Ciało zniknie i ja zniknę.
Skąd ta pewność?
Materializm to pogląd, że wszystko jest jednym i to jedno to bezosobowa materia. Człowiek to ciało, ciało to przypadłość materii, jej przejaw. Poza ciałem nie masz nic, z czym mógłbyś się utożsamiać.
Lubię słuchać takich bzdur. Wiem, że mogę sobie wtedy zerknąć na czakry mojego rozmówcy, sprawdzić stan jego narządów, dokonać diagnozy aury. I mam wtedy prawo pomyśleć: aleś Ty głupi.
Jesteś tu po to, by poznać siebie, prawdę, a nie po to, by wyznawać marksizmy. W ogóle nie jesteś tu po to, by wierzyć, ale po to, by wiedzieć kim jesteś, skąd przychodzisz i dokąd zmierzasz. Jeżeli nie żyjesz według tego to marnujesz swój czas na tym świecie.
Nie jesteś ciałem, jesteś jaźnią, która z wcielenia na wcielenie zmienia ciało.

Coś mi nie grało

Przez kilka lat oferowałem usługi oparte na instrukcjach z książek o Hunie autorstwa Serge'a Kahili Kinga. Są to dobre metody, ale pod warunkiem, kiedy opierają się na kompletnej wiedzy o podstawach pracy z energią. Niestety książki nie przekazują istotnie ważnych zasad, do których doszedłem z pomocą mojego nauczyciela i trochę metodą prób i błędów.
Usługi pomagały Klientom, ale szkodziły mnie. Autorzy książek z instrukcjami nie piszą wielu ważnych rzeczy, być może sami mają braki w wiedzy.
Jedna z zasad jest taka, że pomiędzy przekazami powinno się robić dłuższe przerwy. Po godzinie kanały energetyczne zamykają się. Można wtedy np. wykonać odczyt, ale kolejny przekaz po dwóch i pół godziny daje możliwość zachowania odpowiedniej harmonii. Nie miałem o tym zielonego pojęcia.
W technikach z książek widzę wiele niejasności i pewne zagrożenia. Zostawiłem je ze względu na bezpieczeństwo Klientów i własne. Nie oznacza to, że zrezygnowałem z Huny. Metody z pewnością będę badał w oparciu o wiedzę psychotroniczną, bo są bardzo ciekawe.
W ciele energetycznym nie ma dowolności. Natura jest bardzo precyzyjna. Musimy być w zgodzie z naturą ciała, a to wymaga szczegółowej wiedzy psychotronicznej. To nic że to szamanizm. Prawda jest jedna, ciało jest jedno i jedne są zasady bezpieczeństwa i higieny pracy uzdrowiciela.
Ponieważ chodzi o zdrowie tak uzdrawianego, jak uzdrawiającego musimy być bezlitośni dla niedomówień, niejasności, i nie możemy bazować na instrukcjach z książki.
Myślałem że moje wykształcenie psychotroniczne wystarczy do korzystania z technik książkowych, nic z tego. Dlatego nie ma w ofercie Huny, choć niewykluczone że jakieś metody wrócą. Zobaczymy.

Zmiany w usługach

Usługi, które teraz są oferowane różnią się znacznie od poprzednich. To zupełnie inne metody pracy.
Niektórzy Klienci mogą mieć mi za złe zmianę ceny, ale jest to tylko pozorna zmiana na ich niekorzyść. Tak naprawdę poprzednie usługi w trybie tygodniowym zajmowały mi mniej czasu, niż dzisiaj jeden przekaz. A koszt był dwukrotny.
Skuteczność aktualnej oferty jest również większa.
Tak naprawdę koszta spadły o połowę w stosunku do poprzedniej oferty, a wydajność jest dużo większa.
Nie musisz zamawiać tygodniowej sesji, możesz zgłosić się na jeden przekaz lub dwa by odnieść korzyść.
Odczyty także wyglądają inaczej. Nie zawsze ilość informacji jest duża, nie o to chodzi, ale o to, że w ciągu 20 minut można dużo głębiej wejrzeć w problemy, niż wcześniej.
Zmiany ceny są na korzyść Klienta. Podobnie zmiany w jakości. Nastąpiła ewolucja mojej działalności.

Ziołolecznictwo to nie samowola

Masz problem zdrowotny. Ty lub Twoje dziecko. Szkoda Ci pieniędzy i szukasz przepisów w Internecie. Za darmo. Czytasz portal lub bloga, gdzie znajdujesz poradę zielarską. Robisz wszystko jak napisane ale efektów nie ma. Trwa to bardzo długo i rozczarowany w końcu rezygnujesz z terapii, wbijając sobie i swojemu dziecku przy okazji, że ziołolecznictwo jest nieskuteczne.
Tak naprawdę to Twoje podejście jest nieskuteczne. Bo powinieneś przede wszystkim sięgnąć po telefon i zadzwonić do specjalisty.
Specjalista, jeśli jest specjalistą, przekracza Twoje ograniczone, internetowo wtłoczone pojęcia. On ma doświadczenie. A ziołami można zrobić nierzadko prawie cuda. Nie powie Ci jednak o tym ani Sieć, ani książka.
Doświadczony zielarz przygląda się klientowi indywidualnie. Mieszanki i metody mogą się różnić u różnych ludzi w różnych okolicznosciach. Tego nie da się zamknąć w teoriach.
Ziołolecznictwo jest sztuką. Sztuka wymaga kunsztu i ogromnego doświadczenia.
Kiedy chorujesz lub choruje ktoś bliski masz masę stresu i nie widzisz uważnie. Potrzebny jest ktoś z zewnątrz. Twój brak doświadczenia, wiedzy plus stres mogą wyrządzić krzywdę Tobie lub innym. O błąd nietrudno.
Nie ryzykuj. Wyrób w sobie nawyk kontaktu z profesjonalistą, kontaktu osobistego zamiast włączania Google by znaleźć porady na stronach internetowych.
Ziołolecznictwo nie jest samoterapią, ale współpracą z zielarzem vel fitoterapeutą. Jeżeli nie masz kontaktu z kimś takim, to nie korzystasz z ziołolecznictwa, robisz coś innego, przede wszystkim głupio ryzykujesz.

piątek, 8 marca 2019

Po prostu robić swoje

Sfera finansów jest istotna i mój blog istnieje ze względu na tę sferę, w każdym razie w tej postaci. Sam wielokrotnie kieruję się do własnego wnętrza poszukując wiedzy i inspiracji w dalszym zmaganiu się z materią ekonomiczną.
Wypróbowałem już różne metody, warianty, filozofie, systemy. Koniec końców i tak dochodzimy do swojego, na ogół metodą prób i błędów.
Wydaje mi się że warto nie tyle przyjmować jakiś system działania, co otworzyć się na pewne twierdzenia i fakty w kategorii poznania.
Amerykańskie podejście pragmatyczne jest dla mnie bardzo ograniczone, nielogiczne a nawet niebezpieczne.
To właśnie poznanie odmienia nasze życie. Poznajesz tę szczególną osobę i całe Twoje życie się zmienia. Nawet przed pierwszą randką i pocałunkiem.
Odmienia Cię świadomość.
Co do finansów to fakt jest taki, że każdy z nas ma jakieś talenty, które są niejako w nim. Dlatego sukces finansowy nie jest czymś przypadkowym. To nie jest złożenie się na siebie różnych warunków niezależnych od człowieka.
Człowiek musi sam zidentyfikować siebie, czyli źródło swoich zdolności, ponieważ dopiero na tej podstawie wie co powinien robić.
Problem nie jest czysto techniczny - know how, ale poznawczy - know who.
Musisz wiedzieć kim jesteś, bo tylko wtedy wiesz do czego "zostałeś stworzony", co jest Ci przeznaczone.
Amerykańcy uczą pragmatycznie i jest to unieszczęśliwiające. Nie jesteś czymś, jesteś kimś. Nie potrzebujesz po prostu czegoś robić, ale robić to, co zgadza się z Twoją osobliwością, co ją wyraża i spełnia.
Inaczej praca Cię unieszczęśliwia. Sama myśl o tym, żeby wziąć się do pracy generuje całe góry stresu, a co dopiero rozpoczęcie działania.
Poznaj siebie, daj sobie czas, np. weekend. Zajmij się głównie poszukiwaniem siebie w sferze finansów. Odkryjesz cudowne rzeczy. Wszystko zacznie się wreszcie układać, bo Ty zaczniesz się układać.
Praca będzie z tego punktu widzenia po prostu robieniem swojego. Musisz jednak znać siebie, by odróżnić Twoje od cudzego - rodzaje pracy dające Ci spełnienie od tych, które prowadzą do alienacji, masy stresu i płynących z niej błędów i chorób.

Znowu Munin Szaman

Czułem że to nadejdzie, ale nie wiedziałem kiedy. Munin Szaman znowu powraca. Historia kołem się toczy.
Taki sam, a jednak inny. Dojrzalszy, bardziej doświadczony, pokorny i starszy.
Munin Szaman to marka i szkoda z niej rezygnować.
Blog zamierzam prowadzić luźno. Najważniejsze są tu informacje zawarte w menu - uzdrawianie i jasnowidzenie.
Metody inne, niż na początku. Poprzednie wziąłem z książek o hunie, te otrzymałem od mojego nauczyciela, którego uważam za swojego kahunę.
Wybór między papierowym kahuną a żywym jest chyba zrozumiały - wygrywa ten drugi.
Zamierzam pisać jak wcześniej, o tym co ważne. Nie zamierzam jednak, jak robiłem to wcześniej, ograniczać się jakąś konceptualną poprawnością w duchu aloha. Będę mówił tak, jak widzę i czuję. Jeżeli ktoś poczuje się obrażony, to raczej dlatego, że sam stosuje jakiś rodzaj sztampy.
Jestem, widzę, piszę i tworzę. Ty też jesteś, widzisz, wiesz swoje i pisz komentarze, jeśli zechcesz. Oby twórcze a nie wulgarne.
Chcę pisać dużo. Mam nadzieję że słowa przyniosą Ci korzyść i nie trafią w sam eter.

Jesteś uczniem w Szkole Prawdy

Każdy z nas żyje i uczy się. Czasami uczy się na błędach cudzych, czasami własnych. Niemniej warto wziąć pod uwagę, że możemy się mylić i że...